Janka Oleszkiewiczówna, która była serdeczną przyjaciółką mojej mamy, w okresie nauki w leżajskim gimnazjum oraz Liceum Ogólnokształcącym w Leżajsku mieszkała na stancji u państwa Anieli i Leona Ordyczyńskich na ul. Słowackiego w Leżajsku. Razem z nią mieszkały jeszcze dwie koleżanki. Wanda Wasilewska z Brzyskich - wysoka, przystojna, o długich blond włosach, pochodząca z Łazowa, Weronika Jeleniakówna córka gajowego z Jastrzębca i Gienka Stasiewiczówna z Tarnogrodu.
![]() |
Wanda z jej ulubionym psiakiem Śnieżkiem |
Wojna przekierowała jej priorytety życiowe. Wciągnęła się w
działalność konspiracyjną. W styczniu
1943 roku została zaprzysiężona na żołnierza Armii Krajowej, być może do AK wciągnął
Wandę jej narzeczony - ppor. Konrad Wasilewski, który był komendantem placówki
AK w Krzeszowie nad Sanem. Wkrótce poślubiła Konrada. Koleżanka z ławy szkolnej
Janina Oleszkiewicz, działająca już wtedy w konspiracji pod pseudonimem ‘Jaga’ była jej dróżką na ślubie. Jaga poznała
na weselu swojego przyszłego męża dowódcę oddziału leśnego majora Franciszka Przysiężniaka ‘Ojca Jana’.
Wanda była młoda, piękna i zdeterminowana do walki o wolność Ojczyzny. Wartości patriotyczne przejęła nie tylko z domu rodzinnego, od ojca, który w tym czasie był komendantem Związku Walki Zbrojnej, ale też ze szkoły, gdzie aktywnie działała w harcerstwie.


Wiosną 1944 roku komenda obwodu biłgorajskiego
AK organizowała stacjonarne szkolenie podoficerów. Wanda została zakwalifikowana
na takie szkolenie. W dniu 13 czerwca 1944 roku niespodziewanie Kawaleryjski
Korpus dr Dolla złożony z Kałmuków, prymitywnych, bestialskich Mongołów zaatakował
obóz szkoleniowy. Partyzanci nie byli przygotowani do prowadzenia ciężkich walk,
mieli słabe uzbrojenie, nie mieli szansy przetrwania obławy. W ręce wroga wpadło
16 partyzantów, łącznie z Wandą związani sznurami drutem, pod silną eskortą
kawalerii kałmuckiej, przewiezieni zostali do Obozu Przejściowego w Biłgoraju,
wewnątrz którego znajdował się gmach gestapo.
Rozpoczęło się wielodniowe, okrutne śledztwo. Bito ją i torturowano
do nieprzytomności, po czym wywleczono do piwnicy. W dniu 26 czerwca, w czasie
kolejnego przesłuchania, będąc u kresu sił i wytrzymałości, wykorzystując
chwilową nieuwagę Niemców wyskoczyła z piętra na bruk ulicy. Ucieczka się nie
udała, połamała ręce i nogi. Oprawcy dręczyli ją tak do 4 lipca 1944 roku, po
czym zastrzelili.
Przed egzekucją partyzantów Niemcy
poinformowali o tym ludność miasta specjalnym obwieszczeniem.
Początkowo nie wiadomo było, gdzie Niemcy ukrywali zwłoki
maltretowanych ofiar. Z relacji miejscowej ludności wiadomo było, że samochody z
więźniami wyjeżdżały do lasu, a wracały po jakimś czasie puste.
Rodzice Wandy z pomocą
znajomych przeszukiwali wskazane miejsce w podbiłgorajskim lesie,
przeczesując krok po kroku każdy kawałek lasu. W pewnym momencie zauważyli
uschnięty skrawek jagodnika. Spod ziemi ukazały
się jasne włosy, w odgrzebanej mogile znaleziono 5 osób, w tym zmaltretowane ciało
Wandy.
Przypuszczano, że Wanda została rozstrzelana 4 lipca 1944 roku w lesie Rapy
koło Biłgoraja. Tego dnia gestapowcy zastrzelili 65 żołnierzy Polski
Walczącej, wziętych do niewoli w wyniku przeczesywania lasów janowskich w
ramach operacji ‘Wicher I’ i ‘Wicher II’,
z których 60 pochowano we wspólnej mogile, a pięcioro w tym Wandę Wasilewską ps. Wacek
w mogile pod uschniętym jagodnikiem.
Jak podaje wnuk Józefa Brzyskiego - Bogdan Siejek fakty dot. ostatnich dni Wandy są inne:
Wanda Wasilewska została zabita nie w dniu zamordowania grupy 60 partyzantów (4 lipca 1944 r), lecz już w dniu 21 czerwca 1944. Dlatego nie ma jej na obwieszczeniu gestapo z 4. lipca, i dlatego też ciało odnaleziono w innej mogile kilkaset metrów dalej. Daty te potwierdza sporządzona własnoręcznie notatka jej ojca, a mojego dziadka Józefa Brzyskiego, który zapisał między innymi:
(...)"28.05.1944 - ostatnie pożegnanie na plebanii w Krzeszowie na Zielone Święta; 10.06.44 uwięziona w lesie; 21.06.44 śmierć Wandusi; 22.06.44 ucieczka z Krzeszowa do Jasiennika" (...)
Zawsze w naszej rodzinie obchodziło się rocznicę jej śmierci w dniu 21.czerwca, a pierwsza tablica na jej grobie w Krzeszowie (przed ustawieniem pomnika) także jednoznacznie wskazuje tą datę.
Jak podaje wnuk Józefa Brzyskiego - Bogdan Siejek fakty dot. ostatnich dni Wandy są inne:
Wanda Wasilewska została zabita nie w dniu zamordowania grupy 60 partyzantów (4 lipca 1944 r), lecz już w dniu 21 czerwca 1944. Dlatego nie ma jej na obwieszczeniu gestapo z 4. lipca, i dlatego też ciało odnaleziono w innej mogile kilkaset metrów dalej. Daty te potwierdza sporządzona własnoręcznie notatka jej ojca, a mojego dziadka Józefa Brzyskiego, który zapisał między innymi:
(...)"28.05.1944 - ostatnie pożegnanie na plebanii w Krzeszowie na Zielone Święta; 10.06.44 uwięziona w lesie; 21.06.44 śmierć Wandusi; 22.06.44 ucieczka z Krzeszowa do Jasiennika" (...)
Zawsze w naszej rodzinie obchodziło się rocznicę jej śmierci w dniu 21.czerwca, a pierwsza tablica na jej grobie w Krzeszowie (przed ustawieniem pomnika) także jednoznacznie wskazuje tą datę.
Wanda Wasilewska ps. Wacek pochowana jest w
zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym w Krzeszowie nad Sanem. Po ekshumacji w Rapach wszystkich rozpoznanych partyzantów z Krzeszowa (w tym i Wandę) pochowano w zbiorowym grobie, na którym w latach 90-tych postawiono wspólny pomnik. Wanda leży jako pierwsza z prawej i w tym miejscu dziadkowie postawili w latach pięćdziesiątych odrębny nagrobek (którego zdjęcie kiedyś już przesłałem), a który został zdemontowany przy budowie pomnika.
Za działalność w ruchu
oporu, który podobnie jak Wanda Wasilewska został aresztowany w Biłgoraju, okrutnie
torturowany, a następnie rozstrzelany na zamku w Zamościu został
również Zbigniew Sobieszczański z Krzeszowa. Niestety, nie ma go uwzględnionego na tablicy zbiorowej w Krzeszowie.
PS. Właścicielem zdjęć jest Pan Bogdan Siejek. Dziękuję serdecznie za udostępnienie i możliwość publikacji.
Po dwóch latach dostałam od Joanny Wyrostek list. Pozwolę sobie zacytować jego treść:
Pani Anno,
jestem dziennikarką Biłgorajskiej Telewizji Kablowej. Nie jesteśmy potężną redakcją, ale działamy już od 20 lat, docieramy do tysięcy mieszkańców naszego miasta i reszty w Internecie :)
Od pewnego czasu, poza normalnym cotygodniowym wydaniem Wieści Biłgorajskich i innymi obowiązkami, zajmuję się ciekawostkami historycznymi z naszego regionu, mówię o wydarzeniach nieznanych dotychczas, zapomnianych, a ważnych z punktu widzenia Ziemi Biłgorajskiej, o osobach, których życie odcisnęło piętno na historii miasta, a o których dziś, niestety, po prostu się nie pamięta. Jedną z takich osób była bez wątpienia Wanda Wasilewska.
Okna naszej redakcji usytuowane są obok budynku, gdzie w czasie wojny mieściło się Gestapo, a ulica, gdzie stoi budynek nosi imię Wandy Wacek Wasilewskiej. Często siedząc przy biurku patrzyłam w ona budynku i myślałam o tej dzielnej, młodej dziewczynie, która wolała wyskoczyć z okna tej mordowni, niż być dalej przesłuchiwaną i torturowaną. Marcowy odcinek programu "Czy wiesz, że" (nomen - omen 3 marca minęła rocznica jej urodzin...) postanowiłam poświęcić jej pamięci, zwłaszcza, że znana jest w Biłgoraju jedynie z racji próby samobójczej i ..nazwy ulicy. Próbując dotrzeć do wiadomości o niej natknęłam się na Pani blog, dzięki czemu udało mi się odnaleźć jej rodzinę m. in. pana Bogdana.
Przy okazji zaczęłam się rozczytywać w innych materiałach, jakie udało się Pani zgromadzić i jakie publikuje Pani w Internecie. Jestem pod wrażeniem zapału i ogromu pracy, jaka została w to włożona.
Przy okazji przyszło mi do głowy, że jako osoba rozkochana w historii (i nie tylko, bo jak widzę równie mocno żyje Pani sprawami teraźniejszymi :) może zechce Pani rzucić okiem na materiał o Wandzie, od wczoraj jest już dostępny na stronie Biłgorajskiego Centrum Kultury, gdzie jest nasza siedziba.
Niżej przesyłam link i serdeczne pozdrowienia
Joanna Wyrostek
Kolb wraz z dwoma innymi gestapowcami przesłuchiwał w 1944 r. niejaką Wasilewską, żonę podporucznika ps. “Grota”, którą Kałmucy złapali w bunkrze za Hutą Krzeszowską (...), tak strasznie ją wraz z gestapowcami skatował, że Wasilewska nie mogąc znieść tortur wyskoczyła oknem, złamała sobie obie nogi i nadwyrężyła kręgosłup, gestapowcy jeszcze parokrotnie nosili ją na noszach na przesłuchanie do Kolba. Wreszcie ten ostatni wraz z innym gestapowcem wywieźli Wasilewską i jeszcze dwóch Żydów (sic!) pod Rapy (...) i tam, jak ustaliłem, zastrzelił własnoręcznie Wasilewską.
PS. Właścicielem zdjęć jest Pan Bogdan Siejek. Dziękuję serdecznie za udostępnienie i możliwość publikacji.
Po dwóch latach dostałam od Joanny Wyrostek list. Pozwolę sobie zacytować jego treść:
Pani Anno,
jestem dziennikarką Biłgorajskiej Telewizji Kablowej. Nie jesteśmy potężną redakcją, ale działamy już od 20 lat, docieramy do tysięcy mieszkańców naszego miasta i reszty w Internecie :)
Od pewnego czasu, poza normalnym cotygodniowym wydaniem Wieści Biłgorajskich i innymi obowiązkami, zajmuję się ciekawostkami historycznymi z naszego regionu, mówię o wydarzeniach nieznanych dotychczas, zapomnianych, a ważnych z punktu widzenia Ziemi Biłgorajskiej, o osobach, których życie odcisnęło piętno na historii miasta, a o których dziś, niestety, po prostu się nie pamięta. Jedną z takich osób była bez wątpienia Wanda Wasilewska.
Okna naszej redakcji usytuowane są obok budynku, gdzie w czasie wojny mieściło się Gestapo, a ulica, gdzie stoi budynek nosi imię Wandy Wacek Wasilewskiej. Często siedząc przy biurku patrzyłam w ona budynku i myślałam o tej dzielnej, młodej dziewczynie, która wolała wyskoczyć z okna tej mordowni, niż być dalej przesłuchiwaną i torturowaną. Marcowy odcinek programu "Czy wiesz, że" (nomen - omen 3 marca minęła rocznica jej urodzin...) postanowiłam poświęcić jej pamięci, zwłaszcza, że znana jest w Biłgoraju jedynie z racji próby samobójczej i ..nazwy ulicy. Próbując dotrzeć do wiadomości o niej natknęłam się na Pani blog, dzięki czemu udało mi się odnaleźć jej rodzinę m. in. pana Bogdana.
Przy okazji zaczęłam się rozczytywać w innych materiałach, jakie udało się Pani zgromadzić i jakie publikuje Pani w Internecie. Jestem pod wrażeniem zapału i ogromu pracy, jaka została w to włożona.
Przy okazji przyszło mi do głowy, że jako osoba rozkochana w historii (i nie tylko, bo jak widzę równie mocno żyje Pani sprawami teraźniejszymi :) może zechce Pani rzucić okiem na materiał o Wandzie, od wczoraj jest już dostępny na stronie Biłgorajskiego Centrum Kultury, gdzie jest nasza siedziba.
Niżej przesyłam link i serdeczne pozdrowienia
Joanna Wyrostek
FILM
Czy wiesz ze ...Wanda "Wacek" Wasilewska
***
Bogdan Siejek, wnuk Józefa Brzyskiego przesłał mi skany ostatniego rozdziału książki Konrada Bartoszewskiego ("Wir") pt. "Wspomnienie", w którym pięknie pisze o obu dziewczynach - Wandzie 'Wacek' Wasilewskiej i jej koleżance Janinie Oleszkiewicz-Przysiężniak. Otrzymał je od syna pp. Bartoszewskich, Pana Piotra. Pozwolę sobie wkleić skany fragmentów wspomnień:
****
Kolejne informacje:
Kolb wraz z dwoma innymi gestapowcami przesłuchiwał w 1944 r. niejaką Wasilewską, żonę podporucznika ps. “Grota”, którą Kałmucy złapali w bunkrze za Hutą Krzeszowską (...), tak strasznie ją wraz z gestapowcami skatował, że Wasilewska nie mogąc znieść tortur wyskoczyła oknem, złamała sobie obie nogi i nadwyrężyła kręgosłup, gestapowcy jeszcze parokrotnie nosili ją na noszach na przesłuchanie do Kolba. Wreszcie ten ostatni wraz z innym gestapowcem wywieźli Wasilewską i jeszcze dwóch Żydów (sic!) pod Rapy (...) i tam, jak ustaliłem, zastrzelił własnoręcznie Wasilewską.
Roman Kolb, szef biłgorajskiego Gestapo prawdopodobnie nazywał się Robert Colb (lub Calb/Kalb). Nazywany przez samych Niemców “żółtym psem”, potężnie zbudowany, czterdziestoparoletni SS-Hauptsturmführer (kapitan SS) przed wojną związany z Halle (nad rzeką Saale, w Saksonii) trafił do Biłgoraja na przełomie 1942/1943 r. Wcześniej pracował w zamojskim Gestapo jako kierownik sekcji żydowskiej i był współodpowiedzialny za deportacje do obozów śmierci. W czasie pierwszej akcji w getcie (11 kwietnia 1942 r.) osobiście zastrzelił dwie córki i żonę znanego zamojskiego lekarza Jonasa Perelmuttera. 28 kwietnia Niemcy przeprowadzali akcję przeciwko komunistom.
Trząsł całym gestapo, żadne badanie nie odbywało się bez niego. Nienawidził Polaków. Bez żadnego powodu bił kobiety, mężczyzn i dzieci polskie na ulicy, żydów również, najeżdżał na ludzi koniem, katował szpicrutą do krwi, gdy szedł do restauracji legitymować i ktokolwiek z ludności nieniemieckiej nie wstał na jego widok, podbiegał do niego i bił po twarzy ręką lub szpicrutą.
Trząsł całym gestapo, żadne badanie nie odbywało się bez niego. Nienawidził Polaków. Bez żadnego powodu bił kobiety, mężczyzn i dzieci polskie na ulicy, żydów również, najeżdżał na ludzi koniem, katował szpicrutą do krwi, gdy szedł do restauracji legitymować i ktokolwiek z ludności nieniemieckiej nie wstał na jego widok, podbiegał do niego i bił po twarzy ręką lub szpicrutą.
****
12 lipca 2019
Pan Bogdan Siejek przesłał mi kolejną porcję fotografii. Duża to dla mnie niespodzianka, bo na jednym ze zdjęć rozpoznaję moją mamę Janinę z Feldmanów Stankiewicz (pierwsza z prawej). Obok niej stoi Wanda z Brzyskich Wasilewska. Po lewej stoi Janka Oleszkiewiczówna ps Jaga.
Na fotografii przy żerdzi od lewej: 1.?, 2. Wanda, 3. Jan Werfel, 4. Marylka Werfel siostra Jana. Jan i Marylka to dzieci Józefa Werfla.
Na zdjęciu: Wanda i Janka Oleszkiewiczówna
Fot. Wanda i Konrad Wasilewski
***
W Muzeum Ziemi Biłgorajskiej w Biłgoraju w czerwcu 2022 odbyło się spotkanie autorskie z Bogdanem Siejkiem, autorem biografii „WACEK” WASILEWSKA 1923-1944. Spotkaniu towarzyszyła wystawa o biłgorajskiej bohaterce oraz prezentacja filmu nakręconego o niej przez Biłgorajską Telewizję Kablową w 2015.
.jpg)
21 czerwca minęła 78 rocznica bestialskiej egzekucji dokonanej przez Niemców w lesie przy drodze z Biłgoraja do Rap Bojarskich na 21 letniej Wandzie Wasilewskiej pseudonim Wacek. Wraz z nią rozstrzelano czterech nieznanych mężczyzn. Ulica „Wacek” Wasilewskiej od 1957 r. znana jest w Biłgoraju chyba każdemu, ale historia życia patronki nie wszystkim.
***
Na stronie szukajwarchiwach.gov.pl wśród dokumentów w Archiwum Ignacego Jana Paderewskiego znalazłam spis uczniów klas I-III oraz VI-VIII Gimnazjum Państwowego im. B. Chrobrego, którzy w hołdzie wybitnemu pianiście, politykowi, premierowi Ignacemu Paderewskiemu wysłali życzenia z okazji 75 rocznicy Urodzin.
Jedna pięknie zdobiona laurka zatytułowana:
"Wielkiemu obywatelowi i artyście przesyłamy wyrazy hołdu i z serca płynące życzenia w dniu Urodzin - Młodzież klas I - III Gimnazjum Państwowego im. B. Chrobrego w Leżajsku". 18 XI 1860- 18 XI 1935.
Figurują tam nazwiska nauczycieli i uczniów m. in.:
Dyrektor Stanisław Lubicz-Majewicz, dr Adam Lewinter, ks. Stanisław Lubas, Stanisław Iwanowicz, Maria Wiśniewska, Józef Groeger, Julian Goslar, Michalina Kędziorówna, Alojzy Ficowski.
Figuruje tam Wanda Brzyska, Janka Oleszkiewicz, Wasilewska Krystyna, Wasilewski Konrad. Jest też szkolna koleżanka Gienka Stasiewiczówna z Tarnogrodu. Janka, Wanda i Gienka mieszkały na stancji u Marylki Ordyczyńskiej (Marylki Zawilskiej po mężu). Koleżanką ze szkolnej ławy była również Gizela Zawilska. Ona też działała w konspiracji, była poszukiwana przez UB. Po wojnie wyjechała do Poznania na studia medyczne.
Informacje ze źródła: