'Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci'. - Wisława Szymborska

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neunburg worm Wald. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neunburg worm Wald. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lutego 2012

Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy. Kapitulacja Niemiec

Podjąłem pracę u właściciela restauracji, masarni i rolnika jednocześnie - pana Jelihonca vel Jelechowicza?
Najprawdopodobniej było to już po 12 czerwca 1945 roku.
Po tych wszystkich wydarzeniach, z biegiem czasu poszły w zapomnienie nasze urazy, a życie się toczyło nadal.  Obarczeni rytmem obowiązków jakie wynikały z podziału pracy w gospodarstwie rolnym, powoli zapominaliśmy o przykrych zajściach. Nadal spotykaliśmy się, jak dawniej w każdą niedzielę w Neunburgu, łakomi wiadomości z frontu, ze świata. Amerykanie zrzucali ulotki z samolotów, przekazując nam informacje o postępach przesuwania się frontu rosyjskiego na Zachód, a zachodniego na Wschód. Wiadomości przechwytywane były coraz bardziej optymistyczne, dawały nadzieję o zbliżającym się zakończeniu wojny.
Wylądowanie wojsk amerykańskich na ziemi francuskiej i kolosalne postępy w wyzwalaniu Francji, napawały nas nadzieją na wolność, a obawą ludności niemieckiej przed klęską totalną. Ludność niemiecka bała się jednoczesnego pojawienia się Amerykanów i wojska rosyjskiego.
Pewnego czasu w trakcie dysputy politycznej pytał Groll pana Żoladkiewicza:
- dlaczego wojska radzieckie tak zawzięcie walczą, kiedy wiadomo, że w Rosji jest bardzo źle pod względem wyzwolenia narodu itp.
- Chyba dlatego, bo komunizm został wcześniej wprowadzony w Rosji, niż hitleryzm w Niemczech - odpowiedział pan Żoladkiewicz, próbując załamać jego duchowe przekonanie hitlerowskiej ideologii. Żoladkiewicz był antykomunistą, chociażby z powodu pełnienia funkcji vice prokuratora miasta Wilna. Ponadto był negatywnie ustosunkowany do ZSSR, chociażby dlatego, że jeden z oficerów radzieckich w tym czasie uwiódł mu żonę. Skąd miał takie wiadomości o swojej żonie?- tego nie wiem.
Sytuacja w Rosji była nie do pozazdroszczenia pod każdym względem, zwłaszcza bezpośrednio po I Wojnie Światowej, kiedy wywierano presję przez chłopów na tworzenie kołchozów i sowchozów. Wówczas represja ta miała kulminacyjny szczyt. Wg danych statystycznych zginęło około 20 mln. ludzi z głodu. Pamiętam, kiedy przed wojskiem radzieckim uciekał pewien chłop ....., furmanką, który miał 2 piękne kruczo-czarne konie, a na wozie żona i czterech bardzo przystojnych synów. Na moje pytanie dlaczego ucieka na zachód, oświadczył ze łzami w oczach, że za Rosji pracował w kołchozie, razem z żoną, od rana do nocy, a kiedy przychodził do domu, zastawał dzieci głodne, zapłakane, a on nie miał czym ich nakarmić. Sytuacja głodujących rodzin w Związku Radzieckim była zjawiskiem bardzo częstym. Rano wstali i pojechali na „Zapod” tj na Zachód.
Częsta rozmowa z obywatelem Zw. Radzieckiego pochodzącego z Charkowa, który był robotnikiem bambra z przyległej osady, oceniał gospodarkę niemiecką, jako karłowatą, rozdrobnioną itp. Chwalił radzieckie kołchozy.
- Rozumiesz! U nas jeśli zasiano pszenicę czy żyto, to ten obraz falującego zboża przypominał obraz falującego morza.
Wobec czego mamy ocenę 2 ludzi Związku Radzieckiego, którzy oceniali gospodarkę radziecką. Jeden z nich oceniał ją bardzo negatywnie, ponieważ nie był w stanie zabezpieczyć rodzinie byt, mimo ciężkiej pracy w kołchozie. Drugi z nich uznawał, że gospodarka niemiecka (rolnictwo) było rozdrobnione w stosunku do kołchozów radzieckich.
Uważam, że te 2 przykłady różnej oceny sytuacji gospodarczej, wyglądały tak, jak przedstawiali je robotnik kołchozowy z jednej strony  i przedstawiciel młodzieżowej komunistycznej partii Stalina z drugiej.
Mój młodszy ode mnie o 3 lata brat Władysław był ciężko ranny od niemieckiego pocisku w 1944 roku. Przebywał w różnych szpitalach Związku Radzieckiego, począwszy od szpitala w Stanisławowie, Kijowie, po Charków. Miał możliwość obserwowania rannych żołnierzy z różnych środowisk i oceniał je negatywnie, mimo, że przebywał w wojskowych szpitalach przez okres ponad 2 lat. Potem wypisali go do szpitala cywilnego. Tam leżał z jednym prezesem kołchozu, który był bezdzietnym i zaproponował adopcję mojemu 17-letniemu bratu. Żona prezesa przynosiła mu dużo smakołyków i wspaniałego jedzenia, z czego  Władek korzystał.
Oto są opinie 3 ludzi wypowiadanych z 3 różnych środowisk.
Brat w czasie pobytu w szpitalu cywilnym, w którym pobyt był w znacznie gorszym pod każdym względem. Kiedy mój ciężko ranny brat potrzebował krwi, a szpital nie mógł mu jej zapewnić, przewieziono go do kostnicy. Przez 3 dni dogorywał. Oznaki życia zauważyła pielęgniarka, która zjawiła się w tym czasie w tej kostnicy. Zgłosiła ten fakt lekarzowi. Lekarz wyjaśnił jej, że niestety, ale jest bezradny, że krwi brakuje w szpitalu dla wielu żołnierzy. Sanitariuszka zdecydowała się oddać ¼ litra krwi, dzięki niej Władek przeżył. Żył jeszcze wiele lat, aż do 1991 roku.
Wracając na łono polityki i sytuacji jaka panowała w Bawarii. Zapamiętałem w mojej pamięci przemarsz wojsk niemieckich z terenów Niemiec do Czechosłowacji, a po jakimś czasie z powrotem przemarsz z Czechosłowacji do Niemiec. Ten miszung i bałagan powodowany był wypieraniem wojsk niemieckich z terenów zachodniej Ukrainy. Z doniesień pamiętam wyzwolenie Stanisławowa, Lwowa, Równego. Wydawało się, że to kwestia bardzo krótkiego czasu, kiedy armia dotrze do Bawarii. Zimą 1945 roku chyba cały teren Polski był już oswobodzony, bo niebawem niemiecka ludność z Wrocławia została ewakuowana i kilka rodzin przejściowo nocowało w Neflingu u Grolla. Nacieranie wojsk rosyjskich jak i amerykańskich w ostatnim okresie czasu posuwało się dość szybko.
Dokładnie pamiętam zajęcie przez Amerykanów miasta Schwandorf, odległego ok. 50 km od Neflingu. Po 3 dniach dotarli do miasta Neunburga, o czym zawiadomił nas niemiecki student (studiował rolnictwo w Berlinie), będący na stażu u Grolla. Karczowałem w tym czasie razem z Andrzejem Gąsiorem ze Stuposian pniaki po ściętych sosnach, gdy z wielką radością młody student wykrzykiwał do nas:
Andreas! Toni! Chodźcie do domu. Amerykanie są już w Neunburgu!
Zastanawiałem się, czy wracać do domu, obawiałem się, czy Groll nie zechce nas zlikwidować. Duże ilości żołnierzy niemieckich ukrywało się w bawarskich lasach, stodołach bambrów. Zwiększona podejrzliwość, bezład, bałagan. Spodziewałem się bitwy, próby wyrównania porachunków między nami a bambrem. Groll mógłby przy pomocy żołnierzy ukrywających się u niego w stodole zrealizować swoje obietnice. Dwukrotnie wysyłał Groll studenta po nas i dwukrotnie przekonywał nas do powrotu. Gdy wróciliśmy zobaczyłem wystraszonego bambra z białą flgą w ręku, zrobioną z białego prześcieradła na jakimś drągu.
Nic się takiego nie stało, chociaż Niemcy mocno przeżywali swą klęskę. Jedni płakali, inni upijali się na umór i chodzili z miejsca na miejsce. Myśmy również to wszystko przeżywali, w pozytywny sposób. Przestaliśmy pracować u bambrów, ale korzystaliśmy z ich gościnności, z noclegów i wyżywienia.
Mimo, że niejednokrotnie obiecywałem sobie solenne wyrównanie porachunków, obeszło się bez zemsty na baorach za poniżanie mojej godności Polaka.
Polacy rozbili wielkie magazyny wina, najbogatszego właściciela z Neunburga, nazwiskiem Tuszer. Takim kwaśnym niedojrzałym winem, słodzonym dużą ilością cukru  do obrzydzenia zatruwaliśmy nasze organizmy.
Swego czasu bamber oświadczył nam, że musimy podjąć pracę u tego samego bambra, u którego pracowaliśmy w czasie wojny. Jego oferta pracy była dla nas, Polaków bardzo upokarzająca Mieliśmy żal do Amerykanów, że nie znaleźli lepszego rozwiązania, że nie chcieli nam pomóc, że nie zaproponowali nam godniejszego sposobu na życie. Amerykanie chętnie dawali się przekupywać, byli zapraszani do Niemców na przyjęcia, a Polaków kierowali do pracy jako wyrobników. Sytuacja klarowała się na korzyść Niemców, a Polacy mieliby być nadal sługusami obywateli niemieckich.
Postanowiliśmy się zbuntować. Pewnego razu, ze śpiewem na ustach wyjechaliśmy z Neflingu do Neunburga. Wyjazd nastąpił bryczką, ze sztandarem biało-czerwonym i głośno śpiewanym hymnem „Marsz, marsz Dąbrowski”.
Dzisiaj uznaję naszą decyzję za naganną, bo nie przemyślaną i spontaniczną. Należało się udać do dowództwa amerykańskiego i postawić na swoim. Na przykład można było wymóc na Niemcach konieczność wyżywienia przez okres 2 miesięcy tych wszystkich Polaków, którzy przez tyle lat na nich harowali, bez konieczności podejmowania pracy na ich gospodarstwie.
Im bliżej koalicjanci antyhitlerowscy zbliżali się do bram niemieckich miast, tym bardziej Niemcy obawiali się o swoje życie, wśród mieszkańców niemieckich landów obserwowano nastroje paniki.
Zimą 1944/45, a zwłaszcza w ciągu ostatnich tygodni wojny pośpiesznie ewakuowano więźniów z obozów koncentracyjnych, wypuszczono wiele tysięcy więźniów odzianych nieraz w obozowe pasiaste łachmany, w drewniakach na nogach. Wychudzeni i wycieńczeni słaniali się maszerując zatłoczonymi szosami przy dotkliwym mrozie.
Tysiące więźniów podróżowało  koleją w zatłoczonych wagonach przez terytorium Niemiec.
Miejscowi działacze i przedstawiciele władz lokalnych, członkowie NSDAP i Hitlerjugend, żołnierze Wehrmachtu, a także zwykli mieszkańcy obawiając się zemsty wynędzniałych więźniów kacetów za doznane krzywdy, brali udział w polowaniu na setki więźniów kacetów, którzy podczas nalotu amerykańskich bombowców na miasto i na dworzec kolejowy uciekli z transportu, z wagonów po części objętych pożarem.
Część konwojowanych więźniów nie wytrzymywała podróży, padała z wycieńczenia, głodu, ze zmęczenia. 
Wzdłuż całej trasy "Marszu Śmierci", wzdłuż szos w Dolnej Saksonii, Bawarii i Meklemburgii – niemal wszędzie tam, gdzie naziści założyli obozy pojawiły się mogiły zmarłych z wycieńczenia lub zastrzelonych więźniów w tych ostatnich dniach przed wyzwoleniem. Wielu niedobitków, jeszcze żyjących napotykałem leżących, często konających przy drodze. 
Trzeba było uruchomić szpital dla chorych więźniów. Pewnego razu spotkałem pana Wacława Żoladkiewicza w Neunburgu. Zaproponował mi pracę w szpitalu zorganizowanym na prędce dla więźniów obozu koncentracyjnego Dachau. Niemcy konwojowali tych więźniów z Dachau przez Neunburg w stronę Czechosłowacji, w czasie, gdy podpisany został  akt bezwzględnej kapitulacji.
Skorzystałem z propozycji pana Żoladkiewicza i następnego dnia pojawiłem się w szpitalu. Zjadłem śniadanie, dostałem biały fartuch i zaprowadzono mnie na ogólną salę, gdzie leżało około 50 chorych. Niesamowity lament, krzyki, widok konających ludzi i wynoszenie zmarłych odstraszyły mnie ze szpitala. Uciekłem po godzinie.
Do dziś słyszę tamte żydowskie lamentowanie chorych- „Mameły, tateły!!”
          Ciekawy artykuł na łamach Polityki o wydarzeniach w Neunburg vorm Wald opisujący pogrzeb ofiar  zabitych podczas marszu śmierci z obozu koncentracyjnego Flossenbürg http://www.polityka.pl/swiat/tygodnikforum/1512244,1,plonace-stodoly.read#ixzz1lKZ9Fb1q
               Po kapitulacji III Rzeszy do p. Jelihonca vel Jelechowicza? stale przychodził towarzysko mgr Przybylski, vice starosta z Jasła. Podczas rozmów wspominał o swoim pobycie w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Pochwalił się, że ma schowany wielki majątek w złocie. Powiedział do mnie:
- „Stankiewicz, ty zostań w Niemczech, ja jadę do Oświęcimia po to złoto, wracam do Neunburga, a potem pojedziemy do Afryki Murzynów bić w dupę i będziemy żyć jak lordowie”.
Nie zdążył pan Przybylski nacieszyć się bogactwem. Do Oświęcimia po złoto pojechał, ale podobno w obozie pracował jako kapo, rozpoznali go Czesi, prawdopodobnie został rozstrzelany.
Oficerka amerykańska zwiedzała wraz z p. Tuszerem jego wszystkie magazyny, sklepy, transport i inne zakamarki tego miasta. Amerykanie ściągali wszelką broń, którą ludność niemiecka znosiła na rynek i tam pozostawiali bez żadnego pokwitowania. Kiedy oglądałem tę broń- była ładna hałda. Amerykanie wszelkiego rodzaju broń, amunicję, miny zwozili na obszerne łąki na skraju miasta, gdzie wysadzali. Byłem świadkiem takiej eksplozji, kiedy w drodze z Neflingu do Neunburga natknąłem się na wojska amerykańskie. Fala uderzeniowa spowodowana wybuchem amunicji była tak duża, że wszystkie okna w mieście wyleciały, a ja znalazłem się w pobliskim rowie.
Niewątpliwie Niemcy miały opracowany plan likwidacji całych narodów słowiańskich, tak jak to opisywał generał Strąp. Za swoje zasługi w Powstaniu Warszawskim miał dostać 10 000 ha najlepszej ziemi, zmuszać ludność kaukaską do pracy, zniszczyć kulturę kaukaską poprzez wprowadzenie taniego alkoholu, rozpić tamtejsze społeczeństwo. Gdyby Niemcy wygrały wojnę taki los i mnie spotkałby w Niemczech.
Wojna się skończyła. Co robić dalej? Co z moją Rodziną? Czy ocalała?
Czy zdążę jeszcze kogoś żywego z Rodziny spotkać?
Po jakimś czasie Amerykanie zaproponowali chętnym do powrotu Polakom pomoc. Podstawili na stacji kolejowej wagony, kto był chętny mógł wyjechać. W ostatnie chwili zgłosiłem się do mego pracodawcy, któremu oświadczyłem, że wracam do Polski. Nie zatrzymywał mnie. Dał mi na drogę żywność, alkohol itp.
            Nie miałem zamiaru wracać do Polski, bowiem nie było żadnych wiadomości z domu - z Polski od 2 lat. Ciągle rozmyślałem, co z moją rodziną, jak się mają bracia, jakie zniszczenia na terenie Bieszczad zostały dokonane przez wojnę. Walki tam trwały około 6 tygodni.
Lokalna prasa niemiecka podawała skąpe informacje o tym, jak armia radziecka posuwa się na Zachód, wyzwalając po kolei polskie miasta i tereny.
Byłem przekonany, że państwo polskie szybko odbuduje się ze zniszczeń wojennych, sytuacja szybko się ustabilizuje.
Istotnie niebawem taka odbudowa następowała. Warszawa zniszczona prawie w 75%. Także Wrocław, Rzeszów.
Kiedy w sierpniu 1945 roku wysiadłem na stacji Czechowice-Dziedzice, zgłosiłem się do władz repatriacyjnych, gdzie spisano moje dane osobowe i wydano mi bilet na dalszy przejazd do Żubraczego. Załatwianie formalności trochę się przedłużało, wobec tego zdecydowałem się przenocować przed powrotem do domu w Dziedzicach. Tej nocy, pamiętam, wielki ruch, bieganinę osób, strzały. Od miejscowej ludności dowiedziałem się o sytuacji panującej w kraju.
W kraju istnieją oddziały partyzantów, którzy nie zgadzają się z obecną rzeczywistością i walczą w ruchu niepodległościowym. Istnieją również grupy rabunkowe, które rabują co się nadarzy. 
Po załatwieniu wszelkich formalności w biurze repatriacyjnym, ruszyłem do Żubraczego.







zobacz także: Antoni Stankiewicz

Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy u Franza Grolla

Część IV wspomnień


Mimo, że stosunki między mną, a panią Wasyl uległy znacznej poprawie, wkrótce zupełnie nieoczekiwanie zmieniłem swoje miejsce pracy. I to nie z mojej winy. Trafiłem na gospodarstwo do pana Franza Grolla, u którego wytrwałem 2 lata. Od 1 czerwca 1943 do 12 czerwca 1945. Z dokumentów wynika, że było to w Amberg niedaleko Neunburg worm Wald.
  U gospodarza Grolla pracowało 3 obcokrajowców- Janina Szydełko z Cierpisza Górnego z powiatu łańcuckiego, Andrzej Gąsior ze Stuposian w powiecie leskim i August, który był Francuzem. Janina i Andrzej zgłosili się na ochotnika na roboty do III Rzeszy, zaś Augusta wzięto do niewoli niemieckiej z łapanki. Francuzów lokowano po 30 ludzi u bambrów. Już pod koniec 1943 roku sami przychodzili i odchodzili do pracy u przydzielonym im gospodarzy. Takim Francuzem był właśnie August.
Kiedy w 1943 roku August zachorował, a była to pora żniw, jego bamber okropnie się wzburzył. Nawał pracy, a ten wybrał sobie porę na chorowanie. Groll odgrażał się, że kiedy tylko pojawi się na gospodarstwie, to mu pysk porozbija. August został przez Andrzeja Gąsiora uprzedzony o pogróżkach. Po kilku dniach choroby powrócił do pracy, nie uniknął jednak awantury. Krzyczeli, jeden po niemiecku, drugi po francusku, wymachiwali rękami, skakali sobie do oczu.
Wreszcie wyprowadzony z równowagi Francuz nie wytrzymał i skoczył do bambra z widłami, ten wziął nogi za pas i w popłochu uciekł . Po tym incydencie bamber  postanowił zrezygnować z pracy Augusta, dogadał się z moją panią Wasyl i dokonał zamiany robotników bez udziału arbeitzantu. Francuz poszedł do pani Wasyl, a ja trafiłem do Grolla. 
Taka decyzja uszczęśliwiła chyba wszystkich. Ja, czyli Tony byłem zadowolony, głównie z kuchni, jaką serwowała nam nowo poślubiona żona Franza. Okazała się hojną gospodynią, a wyżywienie stało się przyjemnością. Groll jednak nie był zadowolony z hojności żony wobec robotników. Próbował interweniować, ustawiać żonę, zaczęły się kłótnie. Wkrótce, może  po kilkunastu dniach jedzenie się pogorszyło, ale i szczęście Grolla ze swoją nową żoną, poślubioną sąsiadką, nie trwało długo, zaledwie 3 miesiące.
Trudno było nam się pogodzić z podłym jedzeniem, kiedy zakosztowaliśmy przyjemności z przyrządzanych wcześniej posiłków.  Znowu zaczęliśmy się buntować, a dezaprobatę wyrażaliśmy wielokrotnie. Aż pewnego dnia przy śniadaniu głośno zaprotestowałem.
- Zupa jest tak podła, że nie będę jej jeść, a nie mam zamiaru harować w od rana do wieczora o głodzie.
Zelektryzowało to bambra, ale bez ogródek zareagował:
- Jak ci dam lepsza zupę, to ci ściana więcej odda.
Na to gwałtownie zareagował Gąsior, solidarnie wstawiając się w mojej obronie. Mocno uderzył pięścią w stół, tak że wszystkie talerze podskoczyły do góry.
- Andreas! Ja do ciebie nic nie mam, tylko do tego świńskiego Polaka, któremu się zupa nie podoba- próbował załagodzić panującą atmosferę bamber.
To nasi ludzie giną na froncie, a jemu się zupa nie podoba - kontynuował wzburzony Groll.
Nastąpił okres beznadziejności, zastraszania mnie, krzyczenia pod byle jakim pretekstem.
- Co Ty chcesz od tej zupy?- zapytał korzystając, że byliśmy na osobności, kiedy pomagałem mu przykręcać zęby w bronach.
- Nie wiem, przecież nie jestem kucharzem, ale smakowo zupy są kiepskie - próbowałem spokojnie wyjaśniać, co doprowadzało go do kolejnego ataku furii. Korzystał z każdej okazji, by wyżywać się na mnie, wykrzykiwać, ubliżać, poniżać. Trwało tak przez cały dzień.
Wieczorem, jak w każdy dzień o tej porze rżnięto sieczkę dla bydła. Każdy wykonywał swoją pracę, która do niego należała. Bamber zrzucał widłami siano ze stogu, czy z sąsieka w stodole, ja podawałem to siano na pomost do sieczkarni, ktoś inny wykonywał następne czynności itp. Bamber machając widłami musiał tak się naładować złością, że w pewnym momencie ni stąd ni zowąd zeskoczył z sąsieka, grożąc mi palem wykrzykiwał, że na takich złych Polaków już dawno ma przygotowane pociski. Niewiele czekając, nie zważając na konsekwencje, rzuciłem widły w słomę, przystawiłem się do bambra i wykrzyczałem mu:
- No! Przynoś te pociski i strzelaj! Strzelaj do mnie, bo ja nie mam zamiaru ciężko pracować na ciebie jeszcze przez dalszych 5 lat, a potem ty mnie zastrzelisz.
Od tej pory skończyła się dyskusja między nami. Zrezygnowałem z kolacji i poszedłem spać.
Następnego ranka bambra nie było podczas porannego obrządku w gospodarstwie. Pojechał gdzieś na motorze, a ja domyśliłem się, że jego wyjazd związany był z wczorajsza awanturą o białą zupę. Powrócił do domu, a wkrótce po nim, ok. 12-13 00 zjawił się dowódca NSDAP na miasto Neunburg.
Upewnił się czy to ja jestem Stankiewicz, po czym kazał się poprowadzić do mojego pokoju na strychu, celem zrewidowania mojego bagażu. W mojej walizce znalazł jedynie stare podarte ciuchy. O problemie z niesmaczną białą zupą był doskonale zorientowany. Wypowiedział kilkanaście przekleństw pod moim adresem, po czym zaczął mnie okładać po twarzy, kopać gdzie popadnie.
-Ty świński Polaku! Ja ci dam lepszą zupę!- wykrzykiwał z wściekłością.
Potem zeszliśmy na parter, Niemiec wymienił jeszcze kilka zdań z Grollem i ścieżką poszedł w kierunku swojego motoru BMW.  Usłyszał jednak moje wypowiedzi na temat tego zajścia i ponownie próbował mi grozić, że jak się wróci to pożałuję. Nie wrócił.
Była pora obiadu. Zestresowany całym zajściem nie pamiętam nawet kto uczestniczył przy stole. Zapamiętałem natomiast Katarzynę, siostrę I żony Franza Grolla, która ubolewała nad moim losem, ze łzami w oczach współczuła mi z powodu znęcania się nade mną.
- Nasi giną na froncie, a was tutaj maltretują- użalała się nad losem, pochlipując po kątach.
Po 63 latach od tego wydarzenia, przychodzi mi na myśl, dlaczego on, wysoko postawiony funkcjonariusz partyjny udał się do władz prosząc o interwencję w sprawie, którą sam sprowokował.
W końcu nie żądałem nic wielkiego, Grollowi dobrze się powodziło, nie brakowało mu niczego, mógł zadbać o robotników. Bamber miał 30 byków, które trzeba było nakarmić i napoić. Nosiło się wodę ze studni, co najmniej po 2 wiadra wlewało się do żłobu. Gnój woziło się bykami, bo koni nie było.  Mieszkaliśmy w drewnianej kajucie ze zbitych desek, razem z Andrzejem Gąsiorem spałem na jednym łóżku. Mój dobytek to przykrótkie portki i kalesony też przykrótkie w walizce. Nie mieliśmy dostępu do wody. Pracowaliśmy bez zastrzeżeń, więc przynajmniej miska strawy nam się należała.
Postawiłbym taką tezę, że on za daleko zabrnął w swoich wypowiedziach o świńskich Polakach, o pociskach przygotowanych na Polaków, o ich likwidacji itp. Takie wypowiedzi dyskwalifikowały go, postanowił więc uciszyć czy zastraszyć mnie poprzez swojego partyjnego kumpla. 
Franz Groll, członek partii SPD nie został powołany do wojska, bo jako właściciel dużego gospodarstwa rolnego, był bardziej potrzebny w kraju, niż na froncie. Jego produkty rolne potrzebne były do wyżywienia wojska. Obowiązkowa dostawa zboża obowiązywała także i niemieckich rolników. Taki bamber musiał dostarczyć dwa samochody zboża, nie wolno mu było zostawić dla siebie więcej jak 2 sztuki tucznika. Resztę miał sprzedać państwu. W zasadzie Niemcy, jako naród zdyscyplinowany dostosowywali się do tych obowiązków.
cdn 

Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy w gospodarstwie u pani Wasyl


Część III Wspomnień

Z gospodarstwa Georga Schmidta na gospodarstwo do jego siostry Wasyl trafiłem, jak to się mówi, z deszczu pod rynnę. Nowa propozycja pracy okazała się jeszcze większym niewypałem. Pani Wasyl była niesamowicie niechlujną kobietą, chorą na oczy, wiecznie zasmarkaną osobą. Kobieta nie do zaakceptowania pod względem czystości, ładu i porządku w swoim obejściu. Ale polecenie przeprowadzki wykonałem, ku zmartwieniu Georga, a ku zadowoleniu jego siostry Wasyl.
Georg Schmidt na odchodne powiedział mi: 
'Jeśli tak chcesz, to tak masz'. 
Na pewno w duchu myślał sobie, że długo nie wytrzymam u jego siostry i pewnie liczył na to, że wkrótce wrócę do niego. Szybko żałowałem podjętego kroku. Schmidt miał wiele racji, ale moja ambicja nie pozwalała mi inaczej postąpić. Pożegnałem się mówiąc do widzenia i odszedłem.
Biedna wdowa, wiecznie chora miała chyba 2 krowy, dwa byki, które służyły za siłę pociągową w tym gospodarstwie. Zgłosiłem się do niej z pismem Arbeitzantu polecającym moje usługi niewolnika w III Rzeszy. Byłem potwornie głodny, zmęczony, zdenerwowany tymi zajściami w ciągu całego dnia. Dostałem posiłek, zjadłem kilka łyżek zupy i od razu odechciało mi się jeść. Mimo, że byłem naprawdę głodny, zupa stanęła mi w gardle i nie mogłem jej przełknąć. Zupa gotowana na zjełczałym boczku, przesiąknięta dymem wędzarnianym sprzed pół roku nie stanowiła zachęty do jedzenia.
Pomyślałem sobie, że przede mną otworzył się nowy rozdział przeżyć, na pewno bardzo negatywnych.
Na drugi dzień rano spełniłem obowiązki, które do mnie należały, po wykonaniu roboty w oborze dostałem na śniadanie białą zupę i chleb. Po śniadaniu kolejna praca: załadowanie gnoju ze stajni wywożenie na pobliskie go pola. Taka praca trwała kilka dni.
Nie tylko ja byłem wiecznie niezadowolony z pani Wasyl -mojej gospodyni. Entuzjazmem nie pałał również Eugeniusz Biały, pochodzący z przeworskiego, który u niej też pracował. On często awanturował się z naszą chlebodawczynią, był niezadowolony, do tego stopnia, że kilkakrotnie próbował uciekać do Polski, by wyzwolić się spod jej jarzma. Niestety, bezskutecznie. Każda ucieczka kończyła się porażką. Zawsze złapała go policja i po odsiedzeniu 3-4 miesięcy aresztu przekazywano go z powrotem do pani Wasyl. Eugeniusz był chory na kurzą ślepotę. Jakie były jego dalsze losy, nie mam pojęcia. Nie zauważyłem, aby po zakończeniu wojny, wracał do Polski.
Szczegółów nie będę opisywał, bo dzień jak każdy dzień, był dla nas obydwóch trudnym do przełknięcia. 
Na każdym kroku dawałem sygnały swego niezadowolenia z pobytu u niechlujnej bauerki, realizując swój plan odejścia od niej.
Po dwóch tygodniach utajonej ciszy między nami, przy śniadaniu wskazałem jej, że w zupie znajduje się sierść krowy. Dała mi jakąś wykrętną odpowiedź, ale moja prowokacja dała jakieś skutki, bo nastąpiła poprawa przygotowanych potraw. Nie odpuszczałem. Wrzuciłem sierść do zupy i pokazałem jej, że nadal traktuje nas gorzej od bydła. Coraz częściej między nami dochodziło do spięć. Ona oskarżała mnie o kradzież boczku, a ja zarzucałem jej o marne jedzenie. W końcu p. Wasyl uznała, że między nami już nigdy nie będzie zgody.
Pewnego dnia p. Wasyl wyjechała do Arbeitzantu z zamiarem wymiany mnie na jakiegoś Francuza. Próba się nie udała, bowiem niektórzy Francuzi z określonego powiatu mieli być zwolnieni z niewoli i wypuszczeni do domu. Kiedy wróciła z Neuburga, ironicznie spytałem ją co załatwiła. Musiałem ją nieźle wyprowadzić z równowagi, bo odpowiedziała mi:
-a ciebie to gówno obchodzi
-mnie to właśnie obchodzi, bo twojego gówna nie będę więcej jadł
-tyś mi ukradł boczek – krzyczała
-nie chcę patrzeć na twój boczek i twój bród
-nie mam żadnego brudu -usprawiedliwiała się p. Wasyl
-no pewnie! twoja centryfuga aż się zatkała z brudu, bo jej nie myjesz- obrzucałem ją kolejnymi zarzutami, po czym poszedłem za nią do komory i pokazałem ten bród i panujący smród.
Wkurzyło to p. Wasyl. Kiedy kolejny raz ponawiła oskarżenia o kradzież boczku, wyprowadzając mnie z równowagi, doszło do ostrej wymiany zdań, po czym pchnąłem ją, upadła na kanapę. Kiedy wstała, wyleciała na podwórze z ogromnym wrzaskiem, krzycząc do syna
-Michał, Michał! Jedź na policję i powiedz, że ten Polak chce mnie zabić.
Faktycznie policja przyjechała, ale dopiero następnego dnia, około godz. 10. Zastała nas w polu podczas sadzenia brukwi.
-ty jesteś Stankiewicz? -spytał policjant
Kiedy potwierdziłem, zaprowadził mnie do drogi polnej i tam zaczął okładać mnie po twarzy i kopać po pośladkach. Wytrzymałem te uderzenia i kopniaki. Starałem się opanować, powstrzymywałem się przed wybuchem agresji z mojej strony. Chciałem przedstawić mu swoje argumenty, ale on nawet nie próbował mnie wysłuchać. Kiedy policjant zakończył swą operację fizycznego znęcanie się nade mną, oświadczyłem mu, że nie mam zamiaru godzić się na ciężką pracę w takich warunkach, gdzie panuje bród, smród i ogromne niechlujstwo. A jeśli mi nie wierzy, niech spyta pana Grolla. 
Policjant chyba odwiedził pana Grolla, zasięgnął jego opinii, a ten najprawdopodobniej potwierdził i zgodził się z moimi zastrzeżeniami i argumentami. Po kilku dniach zjawił się ponownie policjant z Neunburga. Zawołał mnie i panią Wasyl i nakazał nam, że ja mam dobrze pracować, a p. Wasyl ma dobrze gotować.
Powoli sytuacja między nami zaczynała się stabilizować. Pani Wasyl starała się jak mogła, a ja udawałem, że nie widzę niedociągnięć. Przepracowałem jeszcze około 3 miesięcy u pani Wasyl. 
cdn

Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy w gospodarstwie Georga Schmidta

Część II wspomnień
cz. 1. Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy

Gospodarstwo Georga Schmidta w Firstenhof w Nefling położone było nie dalej niż 600 m od głównej drogi asfaltowej na trasie Neunburg vorm Wald - Czechosłowacja. Do granicy czechosłowackiej było zaledwie 30 km. Do Norymbergii 100 km, a do Pragi 130 kmNeunburg vorm Wald  to miasto w Niemczech, w Bawarii, w rejencji Górny Palatynat, w powiecie Schwandorf, w Lesie Górnopalatyńskim, około 20 km na wschód od Schwandorfu, nad rzeką Schwarzachb.

Po kilku zdawkowych pytań posadzono mnie do stołu na obiad. Nie pamiętam nawet co było na obiad, byłem tak przejęty i przerażony, że nie mogłem jeść. Nie rozumiałem co mówiła do mnie gospodyni. Na szczęście przy stole siedział Polak, który przetłumaczył mi treść jej wypowiedzi.
Jedz, jedz, bo jeśli nie będziesz jadł, to nie będziesz mógł pracować -mówiła. Przy stole siedziały obok gospodarza Georga Schmidta i jego żony jeszcze ich dwie córki. Jedna z nich miała na imię Hilda. Wspomniany „tłumacz” to Wacław Żoladkiewicz - wiceprokurator z Wilna, pilot, który w 1939 roku został zestrzelony nad Zaleszczykami. 

Na Arolsen Archives są dokumenty online na nazwisko Zoladkiewicz Waclaw. Sądząc z relacji Antoniego Stankiewicza mogą to być dokumenty w/w pilota z Wilna. Jest tam m. in. Karta Rejestracyjna z danymi: Urodził się 12 listopada 1914 w Wilnie, jako syn Feliksa i Anieli Lapin. Ostatnio zam. Zakopane. Jest też Kartoteka osobowa robotników przymusowych ubezpieczonych w powszechnej kasie chorych (Allgemeine Ortskrankenkasse). Taka sama karta ubezpieczenia zdrowotnego wydana przez Kasę Chorych Neunburg vorm Wald, jak Karta na której figuruje Antoni Stankiewicz / Anton Stankewitz.

Siedziała również Wiktoria Czarniecka pochodząca z Żarnówki koło Makowa Podhalańskiego. Ten Bamber kochał się w Wiktorii. Wiktoria 2 razy wyjeżdżała do Polski, by tam urodzić dzieci, najprawdopodobniej były to dzieci bambra. W Niemczech nie wolno było Polkom rodzić. Gospodyni chyba wiedziała o jego romansie z Polką.
Gospodarstwo Georga Schmidta było duże. Stare murowane budynki, czyli część mieszkalna, stajnia i stodoła stanowiły jednorakie zabudowania, a na przeciwko stała drewniana stodoła. Z inwentarza żywego posiadał 2 konie, 5 krów dojnych, reszta stanowiła pogłowie, jak byki, jałówki w ilości 30-35 sztuk bydła, około 20-30 świń i około 60-80 sztuk drobiu. Bydło stale, latem i zimą przebywało w oborach, a kiedy je wypuszczano na zewnątrz, okazało się, że żadne z bydląt nie umiało chodzić. Gospodarstwo liczyło 120 tagwerków tj. ok. 60 ha w jednym masywie, dom stał w środku tego masywu rolnego. Pracę wykonywano przy pomocy 2 koni. Do inwentarza martwego należało: pługi dwuskibowe, żelazne brony, żniwiarka konna, rzadko używana ze względu na zboże, które wylegało na skutek gwałtownych deszczów. Była jeszcze koparka konna do ziemniaków, siewnik, piła ręczna, kultywator, brona talerzowa, 2 wozy do wożenia zboża, gnoju. Georg miał też wyciąg mechaniczny do przewożenia siana do stodoły. Urządzeniem niezbędnym był silnik do cięcia  sieczki. Sieczkę rżnięto 3 razy dziennie w dużych ilościach, nie sposób byłoby to wykonać ręcznie.
Rano gospodyni budziła nas okrzykiem: „Aufstejen! Waclaw, Tony!“
Każdy znał swoje obowiązki i bez dodatkowych poleceń trzeba było rozprowadzić sieczkę do żłobów, zgarnąć i wywieźć obornik spod bydła, nawieźć im świeżej podściółki, przynieść do żłobów po 2 wiadra wody. Od czasu do czasu trzeba było wyczyścić bydło zgrzebłem. Dopiero potem toaleta osobista i śniadanie. Na śniadanie zawsze w dni powszednie była biała zupa i chleb, w niedzielę kawa i chleb. Po śniadaniu ( w zależności od pory roku) koszenie łąki. Gospodyni w godzinach od 10 do 10 30, kosiła razem z nami, następnie udawała się do domu gotować obiad.
Po sianokosach pora na żniwa. Koszenie zboża przeważnie kosami. Jesienią podorywka, orka. Wywózka i rozrzucanie obornika było bardzo ciężką pracą, którą trzeba było wykonać niezależnie od pogody. Kiedyś w czasie wyrzucania gnoju w ustępu bamber zauważył ogromne ilości skorup po jajkach. Zastanawiał się skąd te skorupy? Nie przyznałem się, że to ja tam je wrzucałem. Podkradałem jajka z gniazd i wypijałem 6-7 surowych dziennie, a skorupki wyrzucałem do ustępu. Gniazda były wszędzie, 60-70 kur znosiło jajka, gdzie popadło, trudno było bambrowi zorientować się.
Po wykopkach ziemniaków trzeba było zabrać się za zbiór kalarepy, jako paszy dla bydła.
Młócenie zboża było dla mnie męczarnią. Omłoty trwały około tygodnia. Wszystkie worki ze zbożem musiałem przenieść na własnych plecach około 45 metrów, na strych, czyli na I piętro budynku. Za każdym przyniesionym workiem, rzuconym na podłogę, kląłem i psioczyłem na bambra, żeby go w jasny dzień szlag trafił za moje męczarnie.
Znacznie lżejszą pracą było młócenie żyta cepem. Wymłóconą słomę używało się do robienia powróseł. 10 kup powróseł potrzeba było do wiązania owsa, pszenicy i jęczmienia w następne żniwa.
Zimą jeździliśmy do lasu, wycinaliśmy chore drzewa, potem rąbaliśmy je na opał.
Niemcy mieszkający w okolicy Neunburga są narodem katolickim. Każdą niedzielę i święta podążali do kościoła na mszę na godzinę 10 rano. Po kościele chyba każdy z nich wstępował do gospody na kilka piw, czasem pograć w zechcyka, a potem wracali do domu na obiad.
My Polacy też mieliśmy swoją piwiarnię w Neunburgu, do której schodzili się z okolicznych gospodarstw prawie wszyscy Polacy. Przy kuflu piwa można było dowiedzieć się co nowego na froncie, co w polityce, jak się komu pracuje u swojego bauera. Propaganda niemiecka firmowała bardzo szeroko hitlerowską .... przekonaniu o tak zwanym „Blizkrieg” i co najgorsze, Niemcom się to udawało. Wszystkie państwa, które Hitler planował? opanować w ciągu kilku tygodni, opanowywał je, nawet takie państwo jak Francja, uchodzące za mocarstwo silniejsze od Polski.
Dzisiaj wiemy, że Francja i Anglia, wydały wojnę Niemcom na papierze, a w rzeczywistości nie byli do niej przygotowani pod względem militarnym. Z wielką łatwością padały takie państwa jak Czechosłowacja, które poszły na współpracę z Niemcami. Inne państwa choć stawiały opór najeźdźcy niemieckiemu, wkrótce padały- Grecja, Rumunia, Jugosławia, Litwa, Estonia. Jedynie Rosja, napadnięta przez wojska niemieckie w 1941 roku, która miała układ wojskowy z Niemcami. Tajny Pakt Ribbentrop Mołotow.
Informacje o wojennych wydarzenia z całego świata docierały do nas jedynie w minimalnym stopniu. Goebelsowska propaganda polityczna była pokazywana w sposób niewiarygodny z rzeczywistością nawet dla społeczeństwa  niemieckiego. Wiarygodne były informacje podawane w prasie. Powiatowa gazeta niemiecka podawała prawdę ilu żołnierzy zginęło na wschodnim froncie. Z powiatu Schwandorf ginęło dziennie od 3 do 8-10 żołnierzy.
Falę doniesień informacyjnych o sytuacji na wszystkich frontach walk z Niemcami przekazywano nam poprzez zrzucane z samolotów amerykańskich ulotki. Wiadomości z frontu na ulotkach podawane w 4 językach, opisywały np. sytuację pod Stalingradem: jakie straty ponoszą Niemcy, ilu ich zginęło, ilu z nich wzięto do niewoli itp. Takich ulotek było w niektórych okresach tak dużo, że czasami, po nocy można je było grabiami zgrabiać. Dobre frontowe informacje były nam potrzebne, podtrzymywały nas na duchu, przybliżały nadzieję rychłego zakończenia wojny.
Tęskniłem do domu, miałem dość niemieckiego upokarzanie, dość ciężkiej pracy o lichym jedzeniu. W Niemczech nie było dla nas świąt, nie było wolnej od pracy niedzieli, nie było dla nas Świąt Bożego Narodzenia, wigilii, choinki, Wielkanocy. 
Była za to ciężka robota. Czasem w niedzielę zamiast białej zupy częstowano nas bułką i białą kawą. 
Chciałem wyjechać do Polski, choćby na krótki urlop. Cicho planowałem sobie, że jeśli uda mi się wyjechać na ten urlop do Polski, to już tu nie wrócę.
Próbowałem uzyskać zgodę od mojego bauera na legalny wyjazd, ale ten zawsze obiecywał mi, że pojadę na wiosnę, a kiedy przyszła wiosna, zmieniał termin na jesień.
Pewnego razu, a było to chyba 1943 roku, spakowałem się i pojechałem do Arbeitzamtu w Schwandorfie prosić o zmianę miejsca pracy, bo jestem chory na serce. Kiedy przybyłem do biura, okazało się, że pani w Arbeitzamcie  domyśliła się kim jestem, już wiedziała o moim oddaleniu się z miejsca pracy.
Du bist Stankiewicz?- spytała.
Kiedy potwierdziłem, że to ja jestem Stankiewicz, poleciła mi zaczekać. Po krótkim czasie w drzwiach pojawił się pan, który mówił po polsku, okazał się Ślązakiem i miał tłumaczyć naszą rozmowę. Na moje wyjaśnienia chęci wyjazdu pociągiem zareagował bardzo nerwowo. Tłumacząc, że nie wolno mi się oddalać od gospodarstwa, nie wolno jeździć pociągiem, rozkazał mi wracać z powrotem do Schmidta, tłukąc mnie jednocześnie po twarzy. Odmówiłem wykonania tego polecenia, znów oberwałem od Ślązaka. Im więcej mnie bił, tym bardziej byłem stanowczy, nie zważając na konsekwencje. Zaproponował mi pracę w Neflingu, tym razem u siostry Georga Schmidta – u pani Wasyl. 


Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy

Jest to I część wspomnień Antoniego Stankiewicza - mojego taty, który w latach 1941-45 przebywał w III Rzeszy na robotach.
Ponieważ od 4 tygodni tato zmaga się z ciężką chorobą, postanowiłam wydać przynajmniej fragmenty jego Biografii spisanej przez niego.
cz. 1. Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy
cz. 2. Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy w gospodarstwie Georga Schmidta
cz. 3. Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy w gospodarstwie u pani Wasyl
cz. 4. Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy u Franza Grolla
cz. 5. Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy. Kapitulacja Niemiec
cz. 6. Antoni Stankiewicz, Praca w III Rzeszy. Między pracą a pracą
 

Znalazłam w segregatorze z dokumentami mojego taty Ankietę Repatriacyjną.  Dokument przesłany z Archiwum Akt Nowych w Warszawie w teczce Nr 314001-315000 Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Dokument potwierdza pracę mojego taty Antoniego Stankiewicza deportowanego na przymusowe roboty w Niemczech w czasie II wojny światowej. 
Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie  posiada link do bazy osób przebywających na przymusowych robotach w III Rzeszy. 
Na stronie http://www.straty.pl/ odnalazłam Antoniego Stankiewicza mojego tatę.  
Otrzymałam dokument z Wydziału Poszukiwań Arolsen Archives International Center on Nazi Persecution (Międzynarodowe Centrum Badań Nazistowskich Prześladowań) Große Allee 5-9 
34454 Bad Arolsen, Niemcy. 
Kartoteka osobowa robotników przymusowych ubezpieczonych w powszechnej kasie chorych (Allgemeine Ortskrankenkasse). To karta ubezpieczenia zdrowotnego wydana przez Kasę Chorych Neunburg vorm Wald z pobytu na robotach w III Rzeszy mojego Taty Antoniego Stankiewicza. Wydana 4 kwietnia 1941 roku. Jest zmienione nazwisko - Anton Stankewitz oraz błędna data urodzenia, zamiast 1924 podano rok 1925. W liście z Archiwum Arolsen jest adnotacja:
Z uwagi na to, że większa część dokumentów została utworzona na podstawie ustnych przekazów oraz ręcznie sporządzanych odpisów, wielokrotnie pojawiają się w nich oprócz różnej pisowni- nieprawidłowe lub błędne informacje. Był to świadomy zamiar, lub konsekwencja mylnie podawanych informacji.

***
Karta Osobowa robotników przymusowych ubezpieczonych w powszechnej kasie chorych (Allgemeine Ortskrankenkasse) wydana w kolejnym okręgu Amberg zaświadcza, że w okresie 1.06.1943 do 16.06.1945 pracował u Franza Grolla w Neflig 4. I tutaj nazwisko też błędnie zapisane jako Stankiewirz i rok urodzenia 1925 zamiast 1924.
Tato pracował u kilku bambrów, powinien mieć chyba kilka takich Kart Osobowych, oddzielnych, jeśli pracował w innym okręgu czy u innego bambra.

Oto jeden z rozdziałów w Jego życiu: 
Popełniłem błąd decydując się na powrót w lipcu 1940 r z Węgier do Żubraczego. Tęskniłem za domem, za rodziną. Wróciłem wraz z moim ojcem i bratem Karolem do kraju. Gdy spotkałem się z rodziną, płakałem ze wzruszenia jak małe dziecko. A mogłem zostać na Węgrzech, mógłbym skończyć studia. Może życie ułożyłoby mi się inaczej.
Niemcy wydały jakiś dokument, zachęcający powrót Polaków do kraju i gwarantujący wolność. Zdecydowaliśmy się opuścić Węgry. Zatłoczonym pociągiem, spod rumuńskiej granicy, przez Węgry, Austrię, Czechosłowację, Dolny Śląsk przyjechaliśmy do Krakowa. Podróż w okropnych warunkach trwała 2 tygodnie. Przepełnione wagony osobowe z czasów I Wojny Światowej, bez wyżywienia i wody. Miałem opuchnięte od ciągłego stania nogi. W Krakowie wszystkim powracającym z Węgier  uchodźcom Niemcy urządzili rewizję, zabierając im kosztowności. Dostaliśmy bilety na dalszą podróż do miejsca zamieszkania, z wytycznymi, że po dotarciu na miejsce musimy się zgłosić na posterunek SS.
Po przyjeździe do domu, odwiedziliśmy na drugi dzień posterunek SS w Cisnej. Uznano nas za mało niebezpiecznych, ojciec miał zgłaszać się raz na tydzień na gestapo, a ja z Karolem mieliśmy podjąć pracę. Wraz z Karolem i Wojciechowskim zatrudniono nas przy wycince kopalniaków w lasach. Praca bardzo ciężka o chlebie i mleku za marne grosze.
Wkrótce na polecenie władz niemieckich, sołtys z Żubraczego, niejaki Papczak wyznaczył mnie i mojego brata Karola na roboty do III Rzeszy.
Ponieważ na skutek prowadzonej wojny zaostrzał się w Niemczech deficyt siły roboczej, władze hitlerowskie rozpoczęły przymusowe wywożenie Polaków na roboty do Rzeszy. Liczba wywożonych do Rzeszy stale rosła. Niemcy potrzebowały wciąż nowych tysięcy robotników do swego ogromnego przemysłu. Przymusowo, bo ochotników było mało. Zabierano z Generalnej Guberni ludzi zdolnych do pracy, aby przekierować własnych do służby wojskowej. Akcję tę organizował Urząd Pracy ‘Arbeitsamt’. Łapanki przeprowadzano przy udziale policji, SS i wojska, a schwytanych wysyłano na roboty niezależnie od stanu zdrowia, wykształcenia i wykonywanej pracy.
W czasie wojny w Niemczech pracowało przymusowo około 5 milionów obywateli z różnych państw - z czego ponad połowę stanowili Polacy. Do dziś żyje około 700 tysięcy byłych robotników przymusowych.
W 1941 roku zostałem deportowany na przymusowe roboty do Reichu. Arbeitsamt, czyli urząd pracy znajdował się w Cisnej.
Komisja lekarska w Krakowie po przeprowadzeniu badań nie zakwalifikowała mojego brata na roboty,  gdyż miał chorą rękę, mimo to po jakimś czasie Karol i tak trafił na przymusowe roboty w Czechach.
Ja natomiast zostałem skierowany na wyjazd do Reichu. Jak każdy musiałem przejść odwszawianie, dezynsekcje odzieży i bielizny osobistej w odpowiedniej  temperaturze i parze wodnej. Niemcy bardzo bali się chorób m. in. tyfusu. Spędzono wszystkich do łaźni, porozbierano do stroju Adama i Ewy. Wizyta w łaźni kończyła się strzyżeniem, miedzy innymi owłosienia pod brzuchem. Strzyżono wszystkich ta samą maszynką co do strzyżenia głowy. Każdy stawał na stołek, a fryzjer go strzygł. Kiedy fryzjer zobaczył mój „mech” powiedział: „jeszcze nie będę ci strzygł, bo nie masz pełnego owłosienia”.
Pod wpływem silnych środków chemicznych w czasie dezynfekcji i dezynsekcji moja marynarka, która przywiozłem sobie z Węgier zupełnie została zniszczona. Obszyte rękawy kawałkami skóry cielęcej pod wpływem wysokiej temperatury zupełnie się zdeformowały, tak, że marynarka nie nadawała się do użytku. 
Specjalnie podstawionym pociągiem przewieziono nas do Niemiec – do Bawarii. Bawaria szczyciła się największą w Niemczech produkcją mleka, serów i wyrobów mleczarskich.
Przez Dolny Śląsk, Pragę, Regensburg, Schwandorf, Neunburg worm Wald dotarliśmy do miejsca docelowego, gdzie już oczekiwali na nas niemieccy właściciele gospodarstw. 
Zostałem wybrany przez Georga Schmidta z miejscowości Nefling do roboty na jego gospodarstwie. Nefling nr 1 tak zwany Dwór Książęcy - „Firstenhof”. 


Popularne posty

Etykiety

1 listopada 2016 (1) 71 rocznica bitwy pod Kuryłówką (1) 72 rocznica bitwy pod Kuryłówką (1) 73. rocznica Bitwy pod Kuryłówką (1) 74. rocznica tragicznej śmierci Janiny Przysiężniak ps Jaga (1) 77. rocznica Bitwy pod Kuryłówką (1) 78. Rocznica Bitwy pod Kuryłówką 7 maja 2023 (1) 78. rocznica zamordowania Janiny Oleszkiewicz Przysiężniak ps Jaga (1) 8 maja 1945 (3) Adamowicz (1) Adamus (1) AGAD (23) AGAD< Seidler (1) AK (2) album rodzinny (1) Aleksander Bilski (1) Alfred Mogiła Stankiewicz (1) Alfredówka (1) Almanach (1) Amberg (1) Anders (1) Andres (3) Andres Celestino (1) anegdoty rodzinne (1) Antek Wichura (1) Antoni Stankiewicz (1) Antoni Stankiewicz. Praca w III Rzeszy (5) Antonówka (1) AP Przemyśl (1) apelatywy (1) Arbeitsamt (2) archeologia (1) Archiwum Akt Nowych (1) Archiwum Główne Akt Dawnych (1) Archiwum Państwowe (1) Archiwum Państwowe w Rzeszowie (1) arcybiskup Wiednia Christoph von Schönborn (1) Argasiński (1) Arolsen (2) Art (1) artystka z Brzyskiej Woli (1) Ashner (1) Asner (2) Aszner (1) austriackie korzenie (1) Babcia Kasia (1) Babijczuk (1) Baczyński (1) Bal (1) Banas Wanda (1) Banaś (1) Banaś Józef (1) Baran (2) Baran Anna (1) Baran Paweł (1) Baran Prokop (1) Baranów Sandomierski (1) Baranówka (2) Bartłomiej Brodziak (1) Bartoszewski (1) Batorz (1) Baumann (1) Baumberger (1) Bawaria (5) Bazylika OO Bernardynów (1) Bąkowice (1) Beigert (10) Beigert Maciej (1) Beksińska Zofia (1) Beksiński Zdzisław (1) Bełz (1) Bereza Tomasz (1) Berghaus Krakau (1) Berntsson (1) Betlejemka (1) Biblioteka Publiczna (1) Bielak (1) Bielsko-Biała (1) Bieszczady (3) Bihar (1) Bilger (3) Biłgoraj (1) Biogramy (22) Biszcza (1) Bitwa pod Kuryłówką (6) Blaschke (2) Blog Roku 2011 (1) Blog Roku 2012 (1) Blog Roku 2015 (1) Bloomfield (1) Bochdan (1) Bochdan Hipolit (1) Bogacz Grażyna (1) Bogna Bender-Motyka (1) Bohemia (1) Bohorodczany (3) Bojarska Krzysztanowicz Jadwiga Wanda (1) Bończa (4) Borek Franciszek (1) Borek Stanisława (1) Borowa (1) Borszowska (1) Bój o Kuryłówkę (1) Bractwo Kurkowe (1) Bridgepoint (1) Bruckenthal (1) Brundorf (1) Brusno Nowe (1) Brygidki (1) Brzeziński (1) Brzuszkiewicz (1) Brzyska Wola (3) Buczacz (2) Budapeszt (1) Buderaż (1) Buffi (1) Buniowski (1) Buniowski ks. Michał (1) Bychawa (2) Bychawka (3) cadyk Elimelech (1) CAW (1) Census (1) Census of the United States (1) Centralne Archiwum Wojskowe (2) cerkiew w Kuryłówce (1) Chałupki Piskorowickie (1) Chawa (1) Chłodnicki (1) Chłodnicki Stanisław Wojciech (1) cholera (2) Christoph von Schönborn (1) Chudy (2) Chyrów (1) Cieczkiewicz (1) Cielenkiewicz (1) Cieplice (1) Cieszanów (1) Cieślikowa (1) Ciryt Rafał (1) Cisna (6) ck armia (2) CK Sąd Powiatowy (1) Cmentarz (2) cmentarz ewangelicki (1) cmentarz greckokatolicki w Kuryłówce (1) Cmentarz Łyczakowski (2) Cmentarz Na Pęksowym Brzyzku (1) Cmentarz Orląt Lwowskich (1) Cmentarz Rakowicki (2) Cmentarz Stary w Jarosławiu (2) cmentarz w Cisnej (1) Cmentarz w Kuryłówce (3) Connecticut (1) Czabański (1) Czahary Zbaraskie (1) Czapla (1) Czapliński (1) Czarnota (1) Czeremuszna (1) Czernichowce (1) czerwonka (2) Czułyma (1) Czupik (1) Ćwikła (8) Ćwikła Franciszek (1) Ćwikła Jan (1) Ćwikła Julian (1) Ćwikła Ryszard (1) Ćwikła Stanisław (1) Ćwikła Stanisław (1908-1985) (1) Dąbek Przemysław (1) Dąbrowski Flawian (1880-1942) (1) Dąbrowski Walerian (1909-1939) (2) Dąmbska (1) de Pourbaix (1) Dec (1) Denker Emil (1) Deportacje (1) Deutschbach (1) dezynteria (1) Diakiewicz (3) Diakiewicz Stanisław (1) Dick (1) Dobrzański (1) Dolny (1) Dornbach (7) Dreyseitel (1) Drohobycz (1) drużyny strzeleckie (1) Drzewo genealogiczne (24) Dück (1) Duda (1) Duda z Argentyny (1) Dworaczek (1) Dynów (1) dyzenteria (1) Dziewczyny wyklęte (2) Dziki Franciszek (1) Dzikowiec (1) Dzików (3) Eger (1) Ehresmann (1) Eidschun Connie (1) Ejczun (1) Elimelech Weissblum (1) Elimelech z Leżajska (1717–11.03.1787) (1) Ellis Island (1) Ellisisland (5) emigracja (2) Emil Kostek ps Maciek (1) Epidemia cholery (6) epoka brązu (1) epoka żelaza (1) Etymologia nazwisk (2) Eustachiewicz (1) Family Search (8) Federkiewicz (1) Fehlbach (2) Feldman (21) Feldman Aleksander (1) Feldman Ecopark w Charkowie (1) Feldman Franciszka (3) Feldman Jadwiga (1) Feldman Jan (1) Feldman Janina (6) Feldman Józef (1) Feldman Julian (7) Feldmann Johan (1) Firstenhof (2) Fischer (2) Florczak Marek (1) Franciszek Przysiężniak (2) Franz (1) Fredro (2) Fredro Aleksander (1) Freifeld (2) Fruzińska (2) Gala Twórców (1) Gawalewicz Ignacy (1) gaz musztardowy (1) Gazetka Rodzinna (1) Gdula (1) Gdula Atanazy (1) Gdula Stanisław Jerzy (1935-2011) (1) Gedrojc (1) Gedrojć (1) Gedroyc (5) gen. Anders (1) Genealogia (44) Genealogiczny Relax (1) Genebase (1) Genek Kwieciński (1) genogram (1) Genpol (1) Giedroyć (1) Gillershof (4) Gimnazjum oo. Jezuitów (1) Gliniany (2) Gnädinger (1) Gnändiger (1) Goetz (1) GOK Kuryłówka (2) Gołębiowska (1) Gołkowice (1) Gorylewicz (1) Gottlieb Rit (1) Graba (1) Graber (1) Graczyk (1) grekokatolicy (1) Grekowicz (1) Griner (1) Groll (2) Groß-Rosen (1) Grossman (1) Grottger Artur (1) Grottger Jarosław (1) Gródek Jagielloński (2) Gruntowicz (1) Gryger (1) grypa (1) Guguł (1) Gyjakiewicz (1) h. Zaremba (1) Halesiak (2) Halik Rafał (1) Harlender (1) Harlender Jan (1887-1939) (1) Hartford (2) Hartleb (4) Haszto (1) Hausner (15) Hausner Artur Walenty (2) Hausner Jerzy Artur (1) Hausner Karol Aleksander (1) Hausner Ryszard (1) Hausner Stefan (1) Hausner Włodzimierz Karol (1) Hausner Wojciech (1) Hausner Zbigniew Henryk (1) Hektor (1) Herman (1) Hibsch (1) Hirschbach (2) Historia (3) hiszpanka (1) Hitler (1) Hofman (1) Honoriusz Stankiewicz (1) Hornung (1) Horodenka (1) Horscht (1) Horst (5) Hrebenne (3) Hryniszyn (1) Huber (1) Huta Kryształowa (1) Hütter (2) I wojna światowa (9) I wojna światowa nad Sanem (1) I WW (4) II wojna Światowa (11) III Rzesza (3) IIWW (1) Imieniny Antoniego Stankiewicz Antoni (1) Ingram (1) Internet (2) IPN (1) Iwaszek Agnieszka (1) IWW (1) Jadwiga Berntsson odeszła (1) Jaga (5) Jagiełła (1) Jak wygląda praca genealogów amatorów (1) Jamroży (1) Janina Gdula Ordyczyńska (1) Janina Oleszkiewicz (1) Janina Oleszkiewicz Przysiężniak (9) Janów Lubelski (1) Januszewski (1) Jarosław (10) Jasiński (1) Jelna (1) Jose (1) Josefinendorf (1) Josefinendorf Józefówka (1) Józefówka (4) Junosza (1) Kacprzak (1) Kaczmarski Krzysztof (1) Kahl (1) Kahlówka (4) Kahlówka 2015 (1) Kahlówka 2017 (1) Kalatówki (2) Kalimon Władysław (1) Kałmuk (3) kampania wrześniowa (1) Kapral (2) Kapral Zofia (1) kardynał Schönborn (1) Karolówka (1) Karwan (1) Karwan Konstanty (1896 - 1962) (1) Kasprowy Wierch (1) Kathleen Campbell Clement (2) Katyń (2) Kazimiera Myk-Magdziak (1) Kaźmierczak (1) Keswick (1) Kiełbowicz Malwina (1) Kiernica (1) Kiersnowscy (1) Kiersnowski Aleksander (1934-2018) (1) Kijanowski (1) Kijów (1) Kimlowski Józef (1) Kisielewicz Adam (1) Kiszakiewicz (1) Kleszyński (1) Kłupko (1) Kobelnica (1) Kobylnica (3) Koch (1) Kochaj (1) Kochańska Marzena (1) Kociatkiewicz (2) Kociołek (1) Kolejka Leśna (1) kolejka linowa (1) koloniści niemieccy (32) kolonizacja józefińska (3) Koło ŚZŻAK w Leżajsku (1) kołowrotek (1) komunia (1) Kőnigsberg (3) Konopka (1) koń (1) Kończyce (1) Korczyński (1) Kosiarski Józef (2) Kosów Poleski (1) Kostrzewa (1) Kostrzewa Franciszek (1) Kostrzewa Michał (1) Kostrzewa Wawrzyniec (1) Kostrzewa Władysław (1) kościół Marii Magdaleny (1) Kościół św. Anny (1) kościół św. Józefa (1) Kościół św. Mikołaja (1) kościół św. Stanisława Biskupa (1) Kościółek (1) kowadło (1) kowal (1) Kowalik Mariusz (2) Kowalówka (1) Kowalska Dorota (1) Koziarnia (1) Koziebrodzka (1) Kozieł (1) Krach (10) Krach Jan (1) Krach Jan (1946-2018) (1) Krach Weronika (1) Krach Weronika (1926-2018) (1) Krach Zofia Kamila (1) Krakowska Konferencja Genealogiczna 2026 (1) Kraków (9) Krasnopolski (1) Krasnystaw (1) Kresy (8) Kronberger (1) Kronenberg (3) Kronenberger (4) Kronika Szkolna Dornbach (1) Kronnberger (1) Król Kurkowy (1) Krupa (3) Krupa Stefania (1) Krysa (2) Krystyniacki (1) Krzan Wanda (1) Krzemieniec (3) Krzeszów (6) Krzyżanowski (1) Księgi Kościelne (25) księgi metrykalne (10) Kubis (1) Kucharska Krystyna (1) Kucharski (2) Kucharski Stanisław (1) Kuczyńska (1) Kukiz (1) Kukiz Paweł (1) Kukiz Tadeusz (1) Kulików (1) Kulinaria regionalne i narodowe (1) kultura łużycka (1) Kułacz (1) Kułacz Sławomir (3) Kumaszka (1) kurierzy (2) Kurowski Bogumił (1) Kuryłówka (27) Kuryłówka Dornbach (51) Kuziński (1) kuźnia (1) Kwiatek Ludwik (1) Kwiecińscy w Kanadzie (1) Kwieciński (1) Kycia Michał (1) Larendowicz (1) Larendowicz Zbigniew (1916-2019) (1) Laszki (1) Legenda (2) legioniści (2) Legiony (2) Leja (1) Leopold Lewicki (1) Lesko (1) Lewiński (1) Leżachów (1) Leżajsk (23) Liber Natorum (1) Limeryki (1) Linki Przydatne (1) Linowski (1) Lisowski (1) Listy z podróży do Ameryki (1) Litke (1) lniany obrus (1) Loeffler (1) Lubaczów (3) Lubelskie Korzenie (4) Lubelskie TG (1) lubgens (7) Lublin (1) Lubomirka (1) Lubycza (1) Lubycza Królewska (2) Luckschandel (2) ludobójstwo (1) Ludwig (7) Ludwik (4) Ludzie bezdomni. 8 maja 1945 (1) Luton (1) Lwów (17) Lwów sw. Anny (2) Łaskawski Ignacy (1) Ławra Poczajowska (1) Łopatyń (2) Łówcza (1) Łuck (1) Madonny Kresowe (1) Magenheimer (1) Magia jednego zdjęcia (1) Magiera (1) Magierów (1) Majdańska Huta (1) malaria (1) malarz (1) Markiewicz Mieczysław (2) Markowski (1) Markut Zbigniew (2) Marusarz (1) Mastyło Konrad (1) Matejska Zofia (1) Matuszko (1) Matuszko Julian (1) Matuziński (1) Maziarski (1) Mazur Kasia (1) Meder (6) Medycyna (5) Merkel Angela (1) metryki (2) Michalik (1) Michałówka (3) Michlewski (1) Miechocin (3) Miednoje (1) Mielec (1) Mieszczańskie Towarzystwo Strzeleckie we Lwowie (1) Miękisz Nowy (2) Mihlbach (1) Mikulska (1) milicja (1) Milii Wiktoria (1) Milli (14) Milli Adam (1) Milli Antoni (2) Milli Justyn (1) Milli Marianna (4) Milli Roman (2) Milli Stanisław (1) Milli Wilhelmina (1) Milli Zygmunt (1) Minakowski Marek (2) MO (1) Mogiła (1) Moje zainteresowania i pasje (1) Monne Wanda (1) Montonati Carolina (1) Mortka (1) Most drogowy im. Franciszka Przysiężniaka na Sanie w Jarosławiu (1) most na Sanie (1) Mosty Małe (4) Motyka (1) Motyka Janusz (2) Mowa pogrzebowa (1) Mróż (1) Mühlbach (1) Muzeum Powstania Warszawskiego (1) Myheritage (1) MZL (1) Na co umierali nasi przodkowie (2) NAC (2) Narol (1) Naskręski (1) Nefling (5) Nekropolia (1) Neunburg worm Wald (5) Newsweek (1) Nicpoń (1) Nida Rudolf (1) Nida Stanisław (1) Nida Tadeusz (1) Niedenthal (2) Nielepkowice (1) Niemczycki (1) Niemczyk (1) Niemczyk Stefania (1) Niesiołowski (1) Nisko (7) NKWD (2) NOW_AK (1) NOW-AK (2) Nowaczyk Małgorzata (1) Nowak Szymon (2) Nowosielski (1) Nowosielski Jerzy (1) Nysa (1) obrona narodowa (1) obrzędy (1) odbiorcy (1) Oddział Ojca Jana (1) Ogrody Wspomnień (1) Ojciec Jan (6) Oleszkiewicz (3) Oleszkiewicz Janina (2) Ordyczyńska Anna (4) Ordyczyńska Józefa (1) Ordyczyńska Maryla (4) Ordyczyńska Wiktoria (1) Ordyczyński (8) Ordyczyński Andrzej (1) Ordyczyński Antoni Jan (1) Ordyczyński Jan Antoni (1) Ordyczyński Józef (1) Ordyczyński Stefan (1) Ordyk (1) Ordyka (3) organista (1) Orlęta Lwowskie (1) Orłowski (1) Osiński (1) Ossowa (1) Ostasiuk (1) Ostrowiec (3) Ostrowska Henryka (1) Ostrowski (1) Ośniki (1) Ożga (1) Paczyński (1) Padew Narodowa (1) Państwowe Gimnazjum w Leżajsku (1) papierosy (1) Papp (1) Parczewski (1) partyzanci (3) pasja i twórczość (1) patronimiki (1) PCK (1) Peigert (1) Pengier (1) Perełka (1) Piave (2) Piawa (2) Piechota (1) Pietrusiewicz (1) Pietruszewicz (1) Pietrycha (1) Pikulski (1) Piliszko (1) Piliszko Rozalia (1) Piłat (1) Piłsudski (1) Pityńska Stefania (1) Pityński (4) Pityński Andrzej (1) Piwnica pod Baranami (1) plebania (1) Pleśniany (1) Pławo (1) Płazów (1) Płazów par. Cieszanów (1) poczta (2) Poddębce (1) Poddubce (1) podkowa (1) Podzameczek (1) poezja (1) Pogrzeb (2) Pokolenie IV (1) Pokolenie IX (1) Pokolenie V (1) Pokolenie VI (1) Pokolenie VII (1) Pokolenie VIII (1) Pokrywka Janina (1) Politechnika Śląska (1) Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych (1) Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych 1926 (1) Polska The Times (1) Polska Times (1) Polski Słownik Biograficzny (5) pomnik katyński (1) pomnik Wołyniaka (1) Porytowe Wzgórze (2) posag (1) Potoccy (2) Potocki (2) Potoki (1) Potomkowie rodziny Milli (1) Powidlaki (1) Powstanie styczniowe (1) powstanie warszawskie (1) Prasol (1) prawosławni (1) Prech (1) Presch (2) Pro Memoria (2) Pro Memoriam (1) Przemyśl (2) Przędzel (1) Przydomki (1) Przysiężniak (4) Przysiężniak Jan (1) Przysiężniak Jerzy (2) ps Henia (1) ps Maria (1) ps Szpak (2) PSB (5) Puchalski Tadeusz (2) Pudełkiewicz (2) Puławy (1) Pysznica (1) Racławice (1) Radwan (1) Radziechów (2) Rafał Drabik (1) Rakszawa (1) Rawa Ruska (2) Rawska (1) Raźnikiewicz (1) refleksje na temat (3) Regmunt (2) Reichert (2) Reiner (1) Reising (1) Renda Krzysztof (1) Rhein (1) Robutka (1) Rogala (1) Rokita Jan Maria (1) Romański Zdzisław (1) Roztocze (2) Ruda Różaniecka (1) Rudnik nad Sanem (1) Rup Bogumił (1) Ruski Koniec (1) Rydygier (2) Rymut (1) rzeź wołyńska (1) Rzyczki koło Rawy Ruskiej (1) Sabat (1) Sadrakuła (1) Sambor (1) San (1) Saniński Stanisław (1) Schaff (1) Schiffer (2) Schoenborn (4) Schoeser (1) Schoesser (2) Schonanger (2) Schőnanger (1) Schönborn (3) Schősser (2) Schősser Franciszek (1) Schősser Jan (1) Schősser Małgorzata (1) Sekuła (1) Seltenreich (1) Serafin (1) Sędzimir (1) Sieniachówka (1) Sieniawa (1) Sienkiewicz Henryk (1) Sikorski Zygmunt (1) Skalken (1) Skalska (1) Skałat (1) Skorupka (1) Skowronek (1) Skrzypczyk (1) Słaby (1) Słomka (1) Słowacki Juliusz (1) Sobieski (1) Sobieszczański (2) Sobór Św. Trójcy (1) Socha (2) spadek po (1) Spiers (1) Spis Ludności Miasta Krakowa (1) Spis Ludności Mosty Małe (1) Stachyra (1) Stadion hr Franciszek (1) Stalowa Wola (1) Stanisławów (3) Stankiewicz (12) Stankiewicz Antoni (5) Stankiewicz Felicja Eugenia (1) Stankiewicz Franciszek (1929-2012) (1) Stankiewicz Jan (4) Stankiewicz Janina (7) Stankiewicz Janina (1924-2015) (1) Stankiewicz Karol (3) Stankiewicz Stanisław (1) Stankiewicze z Dynowa (1) Stankiewicze ze Zbaraża (1) Stara Wieś (1) Stare Miasto (1) Staroń (1) Staruszkiewicz (1) Stary Zbaraż (2) statystyka (1) statystyka wyświetleń (1) Stelmachowicz Janina (1) Stępak Sławomir (1) straż grobowa (1) Stryj (1) Sturmwind (1) Suchodolski (1) Suchorzewski (1) Suchorzewski Jan Kazimierz (2) Sulimów (1) Sybir (2) szalona Baśka (1) Szałajko Roman (1) Szamik Maria (1) Szaniawski (1) Szczecinek (1) Szczepkowska (1) Szczepkowska Eleonora (1) Szczepkowska Joanna (1) Szczepkowski (4) Szczepkowski Andrzej (1) Szczepkowski Jan (1) Szczepkowski Kazimierz (1) Szczęsny (1) Szeliga (1) Szeliga Bronisław (1) Szeliga Władysław (1) Szeliga Zygmunt (1) Szeptycki (2) Szewc (1) Szewczyk (1) szkarlatyna (1) Szkoła Podstawowa nr 2 w Leżajsku (1) Szpunar (1) Szpyrka (1) Szuber (1) Szurmiak Franciszek ks. (1) szwabskie pierogi (1) Ślęzak Roman (1) Śniatyn (1) Światowy Związek Żołnierzy AK (1) Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej (1) Świdnik (1) Świete Wrota (1) Święto Zmarłych (2) ŚZŻAK (3) T.G. "Sokół" (1) Tab (1) Tapper (1) Tarnawiec (10) Tarnawska Eleonora (1) Tarnobrzeg (2) Tarnowscy (1) telegraf (1) Teodor Rhein (1) tercjarka (1) Tłumacz (1) Tokarski (1) Tomasz Nitsch (1) Towarzystwo Numizmatyczne (1) tradycje (2) trafika (1) trasa kurierska (1) Trociuk (1) Tryczyński (1) Tryncza (1) TSL (3) TTN (1) Tuligłowy (1) Turewicz (1) Turki (2) Turzańska Teresa (1) TVP Lublin (1) Twer (1) Tyburczy (1) tyfus (3) Tykocin (1) UB (1) Ubieszyn (1) Uhnów (3) UJ (4) Ujejski (1) UJK (1) Ukraina (1) ul. Burmistrzów Zawilskich (1) ul. Harlendera (1) Ulas (2) ulica Ariańska (2) ulica Łyczakowska (1) Ungeheur (1) Uniwersytet Krakowski (1) UPA (2) Urbański (1) Urodzeni we Lwowie (1) Urząd Repatriacyjny (2) Virtuti Militari (1) W poszukiwaniu korzeni Zapiski genealogiczne (1) Wacek (1) Wagner (3) Wajdowicz (1) Wanago (1) Wanda Wasilewska (3) Wanderszeit (1) Wańczyk (1) Warkowicze (1) Wawel (1) Wątróbka (1) Weisenberg (1) weiße suppe (2) Werfel (3) Werflówka (1) Węgierskie rody (1) Węgry (3) wiano (1) Wiącek (1) Wiązownica (2) Wiedeń (1) Wielkanoc (1) Wien (1) Wieniawa Chmielewski (1) Wierzbicki (1) Więcsław (3) Wildenthal (1) Wildenthal Dzikowiec (5) Wilkos Aniela (2) Wilkos Katarzyna (1) Wioletta Gut-Siudak (2) Wirtenbergia (1) Wodecki Ernest (3) Wodziczka (1) Wodziński Marian (1) Wojcieszyn Tadeusz (1) wojna obronna 1939 (3) Wojnar Antoni (1) Wolf (1) Wołyniak (5) Wołyń (4) Wólka Batorska (2) Wólka Łamana (1) Wróbel (1) Wspomnienia (14) Wspomnienia Antoniego Stankiewicza (1) Wspomnienia Janiny Stankiewicz (2) Wspomnienia Marii Szamik (1) Wszystkich Świętych (1) WW II (1) Wykaz Uczniów Rocznik 1936-1937 (1) Wyszatycki (1) Wyszukiwarki (1) Wywód przodków (9) Wyżniany (1) Yaki (1) Zabłotny (1) Zadwórze (1) Zadzierski (2) Zadzierski Józef (1) Zahoń (1) Zakopane (2) Zaleszczyki (1) Załuże (1) zamach na Quislinga (1) Zamarstynów (1) zamordowani w Katyniu (1) Zamość (1) Zarzecze (1) Zarzycki (1) Zarzycze (1) Zawadowicz (2) Zawadowicz Stanisław (1) Zawadzki (2) Zawilska Maria Leontyna (1) Zawilski Leopold (1) Zawirski (1) Zbaraż (3) Zbigniew Markut (1) Zborów (1) ZBOWID (1) Zdołbunów (1) Zduńska Wola (1) Zjazd Hausnerów (1) Złoczów (1) Zofia ze Sprowy Odrowąż (1) Zoladkiewicz (1) Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych (1) ZWZ (1) Żdżanne (1) Żmigród (1) Żoladkiewicz (4) Żołnierze Wyklęci (3) Żołynia (2) Żółkiew (7) Żubracze (7) Żuk (1)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...