W Krzeszowie nad Sanem, zaledwie 24 km od Leżajska odbyła się impreza związana z kultywowaniem krzeszowskiej tradycji smażenia powideł. To już XX uroczystość organizowana przez GOK w Krzeszowie. Smaży się je w wielkich miedzianych kotłach, przez wiele godzin. Imprezie towarzyszy prezentacja wyrobów rękodzieła artystycznego, wypieków kulinarnych, wszelkiego rodzaju przetworów ze śliwek. Artyści prezentują obrazy, książki. Dużym powodzeniem cieszą się kiermasze sztuki ludowej. Na Powidlaki zjeżdżają ludzie z okolicznych wsi oraz wielu odległych krańców Polski. Spotkałam ludzi z Rzeszowa, Leska, Sanoka, Ustrzyk Dolnych, Leżajska. Na Powidlaki specjalnie przyjechała moja rodzina z Leska. Dziadkowie mojego szwagra - Sobieszczańscy i Góździowie z Krzeszowa przez wiele lat z pokolenia na pokolenie smażyli powidła z krzeszowskich śliwek. Zachował się miedziany kocioł do wyrobu powideł.
Jadwiga Wanda Bojarska urodziła się 10 lutego 1926 roku w Krzeszowie nad Sanem. Córka Andrzeja Bojarskiego i Olgi Kazuli. Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczała do gimnazjum w Biłgoraju. 21 kwietnia 1945 roku w wieku 19 lat poślubiła 22 letniego Józefa Krzysztanowicza s. Stanisława i Eleonory z Czajków. Józef urodził się również w Krzeszowie. Ojciec Stanisław przed wojną prowadził mleczarnię w Krzeszowie.
Fot. Wanda Krzysztanowicz z d. Bojarska i mąż Józef Krzysztanowicz Fot. z książki Dziewczyny wyklęte Szymona Nowaka
Fot. Księga Zapowiedzi Kuryłówka T. IV 1934-73, Fot. P1190261.jpg
Ślub odbył się w Kuryłówce par. Tarnawiec w kościele pw. św. Józefa.
W tym samym dniu ks. Kazimierz Węgłowski udzielił jeszcze dwóch ślubów dwóm siostrom w rodzinie Góralów - Elżbiecie Góral i Zofii Góral. Elżbieta wyszła za mąż za Zygmunta Rejmana, a Zofia Góral poślubiła Józefa Gagosza. Wszyscy nowożeńcy związani byli z działalnością konspiracyjną NOW-AK. Na wszystkich trzech weselach był dowódca Oddziału NOW Józef Zadzierski "Wołyniak".
Fot. Wanda Krzysztanowicz z d. Bojarska Fot. z książki Dziewczyny wyklęte Szymona Nowaka
Jadwiga Wanda Bojarska została zaprzysiężona do konspiracyjnej Narodowej Organizacji Wojskowej, scalonej z AK w 1943 roku. Przysięgę siedemnastoletniej dziewczyny i jej taty odbierał porucznik Janusz Stoboy ps. Wir. Jako pseudonim Jadwiga wybrała sobie swoje drugie imię - "Wanda". Od tego momentu do domu Bojarskich w Krzeszowie przybywali kurierzy z Krakowa przywożący rozkazy, pieniądze i ulotki. "Wanda" najczęściej przewoziła konspiracyjne dokumenty dalej i przekazywała Stoboyowi. Ta antyniemiecka działalność trwała ponad rok. Jej mąż Józef Krzysztanowicz działał pod pseudonimem "Hanys".
Po ucieczce z Krzeszowa "Wanda" z mamą i rodzeństwem zatrzymała się na krótko u rodziny w Kamionce, by potem zamieszkać w Sierakowie. Ojciec, zagrożony aresztowaniem, dołączył do jednego z pododdziałów partyzanckiej grupy "Ojca Jana", stacjonującego w pobliskich lasach. Do tej grupy formalnie należała również "Wanda", która w Sierakowie utrzymywała placówkę konspiracyjną.
Wanda opatrywała partyzantów rannych w Bitwie pod Kuryłówką jak stoczyła się w dniach 6-8 maja 1945 roku między sowietami a oddziałami partyzanckimi "Ojca Jana", przy wsparciu oddziałów NOW-AK "Majki", "Radwana", Oddziału "Wołyniaka" . Wanda była zaledwie 2 tygodnie po ślubie, jako sanitariuszka musiała się zmierzyć z rannymi w bitwie, m. in. został ranny jej mąż "Hanys", a jeden z rannych partyzantów "Tadzio" zmarł.
Losy dzielnej Wandy opisał Szymon Nowak w książce "Dziewczyny Wyklęte". Wanda Bojarska Krzysztanowicz zmarła 12 listopada 2015 r. w Stalowej Woli, została pochowana na cmentarzu w rodzinnym Krzeszowie nad Sanem.
W dzieciństwie, kiedy przebywałam u dziadków w Kuryłówce miałam okazję spotykać Staszka Zawadowicza, naszego sąsiada, kilka lat starszego ode mnie. Pamiętam jego mamę Walerię Zawadowicz, byłam częstym gościem w jej domu, ale wtedy jeszcze nie miałam świadomości, że łączą nas koligacje rodzinne. Zawadowiczowie mieszkali po jednej stronie cerkwi, a moi dziadkowie po drugiej. Po latach, w miarę rozwoju badań genealogicznych ustaliłam, że jesteśmy rodziną. Staszek od lat mieszka w Świnoujściu. Przyjechał z żoną Emilią na wakacje do Kuryłówki. Była to doskonała okazja do spotkania w realu po wielu, wielu latach i uszczegółowienia dalszych informacji o wspólnych korzeniach. Mieliśmy wspólnych przodków Ćwikłów mieszkających wówczas w Ożannie pod numerem 35.
Wybraliśmy się z wizytą do Tarnawca, gdzie mieszka Weronika Krach. Weronika jest również naszą kuzynką ze strony Ćwikłów, jest praprawnuczką Błażeja, z linii kolejnego jego syna Pawła Ćwikły.
Weronika jest spokrewniona również poprzez Krachów z rodziną Zawadowiczów.
Okazało się, że Staszek bardzo dobrze zna się z dziećmi Weroniki.
Wybraliśmy się również na cmentarz do Kuryłówki, gdzie pochowani są nasi dziadkowie i nasi rodzice.
Gdzie, jak gdzie, ale na cmentarzu najlepiej wspomina się i snuje wiele wspomnień.
Pod pomnikiem Wołyniaka Staszek opowiedział mi ciekawe wspomnienia o Andrzeju Pityńskim, twórcy pomnika. Andrzej Pityński przyjeżdżał z Ulanowa, jeszcze jako dziecko na wakacje do Kuryłówki, bawił się z chłopakami 'z podwórka'. Z Kuryłówki pochodzi mama Andrzeja Stefania Pityńska z d. Krupa, nasza wspólna sąsiadka, koleżanka mojej mamy. O Stefani Pityńskiej ps PEREŁKA pisał w książce 'Dziewczyny wyklęte' Szymon Nowak.
Z przykrością i żalem chciałabym zawiadomić, że 4 sierpnia 2016 zmarła w Gdyni w wieku 102 lat Marianna Leontyna Zawilska z Ordyczyńskich. Urodziła się 15 sierpnia 1914 roku w Leżajsku, dwa tygodnie po wybuchu I wojny światowej. Niestety, nie doczekała swoich 102 urodzin. A jeszcze rok temu z wielką radością oznajmiałam na blogu, że Maryla Zawilska z Ordyczyńskich obchodzi dzisiaj swoje 101 Urodziny . Przesyłam szczere kondolencje dla córki Małgorzaty. Małgosiu! Trzymaj się.
Msza św. żałobna odprawiona została w dniu 9 sierpnia 2016 r. w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka w Gdyni, ul. Portowa 2.
Pogrzeb odbył się tego samego dnia o godz. 13.30 na cmentarzu Witomińskim w Gdyni.
Spotkałam się dzisiaj z Danutą Jarzyńską z Niemczyckich. Rozmawiałam o koledze z sąsiedztwa Ryśku Atamanie, koleżankach ze szkolnych lat, o rodzinnych korzeniach z historią w tle.
Fot. Danuta Niemczycka na rodzinnym placu przy ul. Spokojnej, nazywanej dawniej ul. Studzienną
Danuta Niemczycka jest córką Stanisława Niemczyckiego i Zofii Zawadzkiej.
Ojciec Stanisław Niemczycki s. Jakuba i Katarzyny Raznikiewicz pochodził z ul. Słowackiego w Leżajsku.
Mama Zofia Zawadzka c. Adama Zawadzkiego i Rozalii z d. Serafin pochodziła z ul. Studziennej 6 w Leżajsku. Zofia Zawadzka po wyjściu za mąż za Stanisława Niemczyckiego mieszkała na rodzinnym placu przy. ul. Studziennej 6. Kiedy wybuchła wojna była w ciąży.
Ulas Urbański wspominał, że pamięta Zofię - matkę Danuty z tamtych czasów. Pewnego dnia, zaraz na początku wojny Niemcy podali ciężarnej Zofii krzesło, kazali jej usiąść i patrzeć, i wtedy spalili bożnicę, a za parę dni Zofia urodziła syna. To brat Danuty, Stanisław Niemczycki, który ur się 17 września 1939. Data ważna, bo na tej podstawie można wydedukować, że bożnicę spalono przed 17 września 1939 roku. Jak wspominała Danuta, w tragicznym dniu 28 maja 1943 roku jej siostra nieświadoma okoliczności szła do dziadka Jakuba Niemczyckiego na ul. Słowackiego. Na szczęście nie dorwali jej po drodze Niemcy i mała Janina przesiedziała bezpiecznie u dziadka.
Dziadek Danuty Adam Zawadzki ur. się 25 października 1871 w Leżajsku. Miał dwie żony, I v. Julia Dec, II v. Rozalia Serafin c. Józefa i Karoliny Tomaszewskiej.
Adam Zawadzki był na I wojnie, przyjechał z frontu chory i wkrótce zmarł. Żona Rozalia Zawadzka z d. Serafin została sama z dziećmi: Zofia (mama Danuty), Roman Teofil (ur. 27 Mar 1914, Leżajsk) i Emilia (Janina Emilia ur. 21 Feb 1911, Leżajsk) Zawadzkie.
Adam Zawadzki i Rozalia z Serafinów mieli też syna Mariana Zawadzkiego, on też zmarł (*1906-zm. 1906), a wcześniej Adam miał jeszcze syna z I małżeństwa z Julią Dec - syn Jan Zawadzki wcześnie zmarł (*1900-zm. 1900). Owdowiała Rozalia musiała sobie jakoś radzić. Na zlecenie żydowskich rodzin mieliła zboże na żarnach i z tego się utrzymywała. Chodziła również do lasu po drzewo na opał.
Babcia Danuty Rozalia Zawadzka z Serafinów, córka Jakuba Serafina i Franciszki Węglarz miała siostrę Helenę Serafin. Helena wyszła za mąż za Czabańskiego. Helena i Rozalia miały jeszcze brata, który wyemigrował do Stanów, nie utrzymywał kontaktu z rodziną w Polsce, ten miał 1 syna.
Dziadek ojczysty Danuty - Jakub Niemczycki miał 2 żony, I v. Katarzyna Raznikiewicz i II v. Paulina Komornicka.
Z Katarzyną Raznikiewicz miał troje dzieci:
1. Adam Stanisław, 2. Helena + Franciszek Gdula s. Jana i Marianny Ordyczyńskiej, 3. Stanisław Niemczycki - ojciec Danuty
Dziadek Jakub Niemczycki z II żoną Pauliną Komornicką, miał 4 dzieci:
1. Maria Niemczycka + Marcin Krystyniacki (II v. Malwina Kiełbowicz) 2. Julian Niemczycki + Władysława Krysa 3. Jan Niemczycki 4. Katarzyna Niemczycka
Wiele razy podczas rozmów z moją mamą słyszałam o utraconych zdjęciach rodzinnych, które niestety, nie zachowały się, bo w ostatnim dniu wojny spaliły się wraz z całym rodzinnym dobytkiem.
Mama opowiadała mi m. in. o sukience komunijnej, uszytej przez swoją mamę, a moją babcię, wspominała, że miała zdjęcie komunijne zrobioneprzez kuzyna babci Franki, który w tym czasie przyjechał z Kanady, czy z Ameryki, miał aparat fotograficzny.
Niedawno dostałam od kuzynki ze Stanów plik rodzinnych zdjęć, z prośbą o zidentyfikowanie osób na tych zdjęciach.
Na jednym z takich zdjęć zidentyfikowałam moją mamę w opisywanej przez nią sukience komunijnej.
Z pośród wielu nagranych na dyktafon rozmów z mamą odnalazłam MP3 o wspomnianej sukience, dzięki temu rozpoznałam i zidentyfikowałam bez problemu moją rodzinę. Jaka szkoda, że przesyłka ze Stanów dotarła już po śmierci mamy.
Rodzinne zdjęcia z Kuryłówki przeleżały w Hartford ponad 80 lat, bo komunia była ok. 1931, może 1932 roku.
Mama miała krótką do kolan sukienkę z jasnokremowej wełenki. U góry karczek, dół miał kilka zakładek w formie plis. Na głowie miała welon uszyty z białego materiału przyozdobiony kwiatkami zrobionymi również z materiału. Do tego białe rajstopy i czarne lakierki ze skóry. Mszę odprawiał ks. Ignacy Łaskawski.
W tej komunijnej sukience mama długo jeszcze chodziła. Była w niej jako dziecko np. na ślubie p. Marii Dolnej. Być może zachowały się ślubne zdjęcia w rodzinnych zbiorach Dolnych, bądź Oleszkiewiczów.
Na zdjęciu stoją przed domem rodzice mamy - Franciszka i Julian Feldmanowie, siostra Maria młodsza o 4 lata i jej babcia Marianna z d. Milli. Dom był budowany tuż przed wojną, niestety spłonął.
****
***
"Chrześcijanin wierzy w świętych obcowanie - niewidoczną obecność zmarłych, relację między żyjącymi, a tymi, którzy już odeszli" - napisała Krystyna Czerni autorka biografii Jerzego Nowosielskiego na pierwszych stronach wstępu książki "Nietoperz w świątyni - biografia Jerzego Nowosielskiego.
Chodzi o wiarę w to, że możemy doświadczać bliskości i wsparcia osób, które przekroczyły już granicę śmierci.