Serdecznie zapraszamy na III Krakowską Konferencję
Genealogiczną pod hasłem:
„Galicja – dziedzictwo monarchii Habsburgów w
perspektywie badań genealogicznych – część II”.
Wydarzenie odbędzie się w dniach 23–24
kwietnia 2026 roku w gmachu Archiwum
Narodowego w Krakowie.
Konferencja organizowana jest wspólnie przez
Stowarzyszenie Twoje Korzenie w Polsce, Archiwum Narodowe w Krakowie oraz
Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej i stanowi kontynuację bardzo dobrze
przyjętej edycji z 2023 roku. W tym roku tematem przewodnim konferencji
są polonika. Czternastu prelegentów z kraju i zagranicy pochyli się
nad źródłami do historii Galicji, ze szczególnym uwzględnieniem tak zwanych „galicjanów”
przechowywanych w zasobach poza granicami Polski.
Tematyka konferencji obejmie m.in.:
polonika
w archiwach zagranicznych (Austria, Czechy, Słowacja, Ukraina, Rumunia),
zasoby
Instytutu Piłsudskiego w Ameryce,
zagadnienia
migracji, mobilności i wielowyznaniowości,
specyfikę
źródeł genealogicznych z obszaru dawnej Galicji.
Drugiego dnia uczestnicy będą mogli wziąć udział w
warsztatach praktycznych:
„Dawne
mapy w praktyce genealoga”
„Przodkowie
z Galicji – źródła i jak z nich korzystać”
Konferencja ma na celu pogłębienie wiedzy o historii
rodzin związanych z obszarem dawnej monarchii Habsburgów oraz rozwijanie
warsztatu badawczego genealogów.
Wydarzenie otrzymało patronaty honoroweod Konsula Generalnego Austrii
w Krakowie, Martina Gärtnera oraz Prezydenta Miasta Krakowa, Aleksandra
Miszalskiego. Patronami medialnymi są: TVP Info, TVP3
Kraków, Radio Kraków oraz oficjalny serwis Krakowa - Kraków.pl.
„Jesienny zmierzch” autorstwa Zygmunta Millego i „Martwa natura z ostem” namalowana przez jego brata, Stanisława Millego to dwa obrazy, które niedawno trafiły do zbiorów Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich, wzbogacając kolekcję malarstwa XX-wiecznego.
Choć jego nazwisko w pierwszej kolejności kojarzone jest z Krakowem, Zygmunt Milli to ważna postać także dla Jarosławia. To tutaj 13 marca 1898 roku urodził się, tutaj spędził dzieciństwo i młodość, tutaj ukształtowała się jego osobowość, wrażliwość na piękno i miłość do zniewolonej wówczas ojczyzny. Młodzieńcze porywy zaprowadziły go w 1914 roku w szeregi legionów, w których walczył w czasie I wojny światowej. Zgłosił się także do POW i działał w jej jarosławskim oddziale. Walczył w obronie Lwowa. Swoją wizję czasu walki o niepodległość, jej odzyskania i kształtowania się na nowo państwa polskiego Milli przedstawił na jednym z najbardziej znanych swoich obrazów, zatytułowanym „Anioł Pokoju”. Symboliczna scena odzyskania upragnionej wolności przedstawiona została właśnie za pomocą postaci Anioła „odpychającego” swoją mocą niewolę, śmierć, okrucieństwo i wojnę gdzieś daleko. W tle (a jakże!) sylweta Jarosławia – miasta, w którym artysta się wychował. To alegoryczne przedstawienie oraz kilka innych dzieł Zygmunta Millego (m.in. „Pejzaż z Luborzycy” reprodukowany w miesięczniku Sztuki Piękne, wydawanym w Krakowie, poświęconym architekturze, rzeźbie, malarstwie, grafice i zdobnictwu) można na co dzień oglądać na wystawie stałej Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich.
Po zakończeniu wojny Zygmunt Milli przeniósł się do Krakowa i z tym miastem związał już na zawsze swoje życie. Tam studiował w Państwowej Szkole Sztuk Zdobniczych. Pracował jako dekorator teatralny. Obok pracy przy sztaludze doskonalił także umiejętności w zakresie konserwacji i rekonstrukcji malarstwa ściennego. Pomimo to Jarosław na zawsze pozostał w jego sercu. Interesował się tym, co dzieje się w mieście i choć nie stronił od mocno krytycznych uwag pod adresem władz, o mieście pisał „nasz kochany Jarosław”.
W Krakowie tworzył także młodszy brat Zygmunta, Stanisław (urodzony w 1913 roku), również malarz. To wraz z nim oraz Marianem Arczyńskim Zygmunt Milli założył firmę „Styl”, która wykonywała polichromie i dekoracje ścienne w świątyniach. W 1939 roku podczas prac konserwatorskich na Wawelu Milli odkrył i odrestaurował średniowieczne polichromie w Kaplicy Młodzianków. Obaj bracia należeli do kilku stowarzyszeń, skupiających artystów plastyków. Prócz malarstwa ściennego tworzyli również pejzaże i martwe natury. Zygmunt Milli zmarł w rocznicę odzyskania niepodległości, 11 listopada 1963 roku w Krakowie. W tym samym roku zmarł także Stanisław.
To właśnie w Krakowie udało się zakupić do zbiorów jarosławskiego Muzeum dwa kolejne obrazy do już posiadanej kolekcji. Wiąże się z nimi niezwykła historia, gdyż zgodnie z przekazem, należały do pewnej damy, której nazwiska nie zdradzimy, a którą bardzo mocno adorował sam Zygmunt Milli. Ponieważ pani ta była wielką miłośniczką sztuki i dzieł plastycznych, Milli osobiście podarował jej kilka swoich prac, w tym także dwa najnowsze nabytki Muzeum.
Niewielkich rozmiarów dzieła namalowane zostały farbami olejnymi na dykcie. Jedno z nich, pejzaż zatytułowany „Jesienny zmierzch”, jest sygnowany u dołu „Zygmunt Milli”. Utrzymany w zielono-brązowo-różowo-szarej tonacji pejzaż malowany jest typowymi dla Millego, mocnymi pociągnięciami pędzla. Grubo nakładana farba daje efekt trójwymiarowości. Przedstawione na nim drzewa i schematycznie zarysowany dom ustępują miejsca jesiennemu niebu, pełnemu kolorów, warstw i faktur. Drugi obraz, „Martwa natura z ostem”, sygnowano jest podpisem „S. Milli” – autorem jest zatem brat Zygmunta, Stanisław. W centrum kompozycji znajdują się gałązki kwitnącego ostu, umieszczone w bardzo prostym naczyniu. W dziele Stanisława, malowanym podobną manierą jak obrazy jego brata, na zasadzie kontrastu użyte zostały ciepłe i zimne barwy.
Tekst: Adriana Pobuta
Fotografie: Łukasz Śliwiński.
Na Cmentarzu Komunalnym Stary Cmentarz w Jarosławiu znajduje się grobowiec Rodziny Milli. (sektor 15, Rz 11, nr Grobu 5).
Ludwik Kwiatek urodził się dnia 4 czerwca 1922 roku w Rzyczkach k. Rawy Ruskiej jako syn Adolfa i Ludwiki. Ludwik miał siostrę, która też po wojnie mieszkała w Leżajsku.
Na Cmentarzu Komunalnym w Leżajsku znajduje się grób Adolfa Kwiatka emerytowanego pracownika PKP. Adolf ur. się 17.04.1866, zm. 11.07.1950.
Ludwik Kwiatek od 1 października 1943 do 1 lutego 1945 był więźniem obozu koncentracyjnego Groß-Rosen.
W Archiwum Arolsen odnalazłam informacje dot. Ludwika Kwiatka ur. 4 czerwca 1922 roku. Niestety, archiwum nie posiada dokumentów poświadczających, że to p. Kwiatek fotograf z Leżajska.
Po wojnie osiadł w Leżajsku, gdzie w Rynku nr 71 prowadził zakład fotograficzny. Obecnie w tej kamienicy znajduje się Restauracja "Kamienica 71".
Ludwik Kwiatek zmarł w Leżajsku dnia 6 września 2004 roku.
**
W latach 70. ub. wieku miałam okazję korzystać z usług p. Kwiatka. Robiłam zdjęcie, chyba do legitymacji.
Podczas rozmowy, w pewnym momencie Pan Kwiatek wyszedł z pokoju, a po powrocie przyniósł mi zdjęcie, na którym rozpoznałam siebie, moje siostry i pannę młodą Wandę Wilk. Byłam wówczas z rodziną na weselu Wandy, sąsiadki moich Dziadków, która mieszkała koło cerkwi w Kuryłówce razem z ojcem Kazimierzem i mamą Katarzyną. Ojciec był kowalem. (Rok ok 1964-1965?).
U mnie po Ludwiku są dwa kartony zdjęć - negatywów i pozytywów, płytek szklanych itd. Skanuję je i widzę, że Ludwik towarzyszył mieszkańcom Leżajska (czy na zdjęciach faktycznie jest Leżajsk, czy może też okoliczne miejscowości?) przy komuniach, ślubach, pogrzebach. Wykonywał piękne portrety w plenerze, które koloryzował oraz kochał koty - ich zdjęć jest całkiem sporo.
Grzegorz skanuje negatywy, publikuje zdjęcia na Facebooku z nadzieją, że może ktoś rozpozna osoby z Leżajska i okolic.
***
Otrzymałam zdjęcie od Pani Krystyny Pałys z d. Pomianowska. Na zdjęciu w towarzystwie sympatycznej sarenki siedzi Pani Krysia w jej ogrodzie oraz koleżanka Stefania Niemczyk z ul. Ogrodowej, oczywiście w Leżajsku. Stefania była wieloletnią sympatią Ludwika Kwiatka.
Stefania miała siostrę Janinę (ur. 5.09.1937 - zm. 23.11.2004), która wyszła za mąż za Lucjana Stelmachowicza (ur. 10.09.1935 - zm. 23.10.2014). Miała też brata Mariana Niemczyka.
Janina i Lucjan Stelmachowiczowie mieszkali w rodzinnym domu Niemczyków na ul. Ogrodowej (na przeciwko Ulasa Urbańskiego). Janina Śpiewała w Zespole Pieśni i Tańca "Chałupnik" u Pana Romana Chorzępy. W zespole tanecznym choreografem była PaniDanuta Dańczakowa.
Stefania Niemczyk (ur. 22.10.1930 - zm. 29.11.2021) wyszła za mąż za Jana Zająca (ur. 12.05.1929 - zm. 19.03.1991).
W niedzielę, 7 maja 2023 odbyły się w Kuryłówce obchody związane 78. rocznicą Bitwy pod Kuryłówką, która miała miejsce 6 maja 1945 roku. Była to największa zwycięska bitwa oddziałów partyzanckich z Sowietami.
Po mszy św. w Kościele pw św. Józefa nastąpił przemarsz uczestników pod Pomnik w centrum Kuryłówki. Złożono kwiaty w hołdzie bohaterom i poległym żołnierzom, którzy walczyli 6 maja pod Kuryłówką. Złożono hołd mieszkańcom Kuryłówki, którzy stracili swój dobytek oraz ofiarom zamordowanym przez NKWD.
W uroczystościach wzięli udział: Pani Janina Sagatowska Senator RP, Pani Wojewoda Ewa Leniart, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Oddział Nisko-Stalowa Wola - Pan Zbigniew Markut, Pan Tadeusz Puchalski, Pani Grażyna Bogacz, Pani Anna Szlufik, Pani Wioletta Gut-Siudak.
Uroczystościom towarzyszyły poczty sztandarowe,
Na terenie Strażnicy Ochotniczej Straży Pożarnej im. Józefa Szczęsnego zorganizowano ciekawą ekspozycję militariów ze Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Galicja”. Oczywiście nie zabrakło strażackiej grochówki.
Miałam przyjemność przeprowadzić wywiady z Tadeuszem Puchalskim i Zbigniewem Markutem o wydarzeniach z czasów II wojny światowej, partyzanckich walk z Sowietami, NKWD, bohaterach, ofiarach systemu komunistycznego etc.
Zbigniew Markut opowiedział o swoim Ojcu Janie Markucie ps. Wichura, partyzancie w Oddziałach Leśnych "Ojca Jana", którego dowódcą był Franciszek Przysiężniak. Jego Ojciec Jan Markut brał udział w bitwie na Porytowym Wzgórzu, największej bitwie partyzanckiej w Polsce. Za działalność został aresztowany i skazany na wieloletnią, ciężką pracę na Sybir. Po drodze był więziony we Lwowie, pracował w łagrze w Charkowie, aż w końcu trafił 150 km za kołem polarnym do Norylska na Półwyspie Tajmyr, gdzie w okropnych warunkach ciężko pracował do 1948 roku. Zbigniew wspominał Bolesława Usowa ps. Konar, dowódcę NOW AK i NZW, o Wołyniaku, opowiadał o Franciszku Przysiężniaku i jego żonie Janinie ps. Jaga. Jan Markut zmarł w 2006 roku.
***
***
Tadeusz Puchalski opowiedział o swoim Ojcu Stanisławie Puchalskim ps. Kozak - poruczniku, żołnierzu partyzanckiego Oddz. NOW-AK "Ojca Jana" Franciszka Przysiężniaka, autor książki Partyzanci „Ojca Jana”, „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.
Obszerny biogram Stanisława Puchalskiego napisałam na moim blogu "Sylwetki Leżajszczan"
Kolejna, tym razem 78.. rocznica tragicznej śmierci dziewczyny wyklętej, łączniczki i sanitariuszki w Oddziałach NOW-AK i Zgrupowania NZW , żołnierza AK - Janina Oleszkiewicz-Przysiężniak.
Była żoną 'Ojca Jana'. 30 marca 1945 roku została zastrzelona przez funkcjonariusza UB z Niska, oprawcę Andrzeja Machałę. Z inicjatywy GOk w Kuryłówce oraz Gminnej Biblioteki w Kuryłówce uroczystości odbyły się w Kościele św. Józefa (msza św. ) oraz przy grobie JAGI na Cmentarzu Parafialnym w Kuryłówce.
Na grobie Jagi złożono wiązanki kwiatów, zapalono znicze.
Przybyli na uroczystość goście złożyli również hołd innym ofiarom antykomunistycznej walki o niepodległość Polski. Krótki rys biograficzny Jagi przedstawiła Pani Agnieszka Wyszyńska wójt Gminy Kuryłówka.
Warto przypomnieć, że 21 sierpnia 2021 odsłonięto w Mielcu największy w Polsce pomnik Żołnierzy Wyklętych Niezłomnych. Jest usytuowany w Parku Leśnym „Góra Cyranowska” przy Al. Niepodległości. Pomnik autorstwa Józefa Opali, przedstawia dwunastu żołnierzy niezłomnych, którzy w okresie stalinowskiego terroru walczyli o wolną Polskę. Jedną z figur jest postać Janiny Przysiężniak „Jaga”. Środki na rzeźbę uzyskano m. in. od prywatnych darczyńców.
Tadeusz Puchalski - przedstawiciel Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Oddział Nisko Stalowa Wola.
Niezwykle emocjonalne spotkanie urządziła nam Pani Janina Pokrywkowa z Leżajska. Zaprosiła gości z Batorza, Lublina i Leżajska w podziękowaniu wszystkim, którzy przyczynili się do odnalezienia grobu jej Ojca Waleriana Dąbrowskiego oraz za wieloletnią opiekę nad grobem w Batorzu.
O tym, że ojciec Walerian Dąbrowski zginął 16 września 1939 roku dowiedziała się po latach z otrzymanych dokumentów z Archiwum Wojskowego w Warszawie. Pani Janina szukała śladów ojca przez całe życie. Miała zaledwie 6 lat, gdy Ojciec w 1939 wyruszył na wojnę. Już więcej Go nie widziała. Jedyną pamiątką, jaka jej pozostała, to zdjęcie siedzącego na koniu Taty.
Po czterech latach od opisania historii przekazanej przez Panią Janinę odezwał się Mateusz Siembida z rewelacyjną informacją. W Batorzu znajduje się grób Waleriana Dąbrowskiego, przez wiele lat był to grób nieznanego żołnierza poległego w Wólce Batorskiej w 1939 roku. Grobem opiekuje się cała społeczność Batorza. Od wielu lat dbał o niego również Ojciec Mateusza Pan Stanisław Siembida, który od czasów szkolnych kultywowanie wartości patriotycznych zawdzięcza swoim nauczycielom z Batorza.
Niesamowity splot wydarzeń, pierwsze odwiedziny Pani Janiny Pokrywkowej w Batorzu, zapalenie świeczki na grobie Ojca po 82 latach poszukiwań, wyjazd do Wólki Batorskiej, gdzie Walerian Dąbrowski poległ w obronie Ojczyzny żołnierską śmiercią w kampanii wrześniowej.
I teraz spotkanie w Leżajsku. Z wdzięczności, w serdecznej atmosferze, ze mszą św. w Bazylice OO Bernardynów, w intencji osób pomocnych w odnalezieniu grobu. Z udziałem pocztów sztandarowych, z Panią Dyrektor szkoły w Batorzu, która reprezentowała społeczność Batorza i społeczność uczniowską Batorza. Przegadane godziny ..., emocje, łzy ze wzruszenia...