Początki tworzenia drzewa genealogicznego nie były łatwe. Przeszukiwałam Internet na temat programów ułatwiających wprowadzanie danych. Sporą wiedzą na ten temat dzielił się Jacek Kubis na swojej Stronie Yaki’ego. Znałam obsługę MS Excela, więc wydawało mi się, że najłatwiej będzie, jeśli rozrysuję drzewo w takiej formie graficznej, jakie umożliwiają mi narzędzia tego programu.
![]() |
Drzewo genealogiczne z okresu początków badań |
Prezentacja w Excelu może nie była imponująca, ale dość czytelna. Istotne były dane, a nie estetyka graficzna.
Informacje o moich przodkach były bardzo skąpe. Mama nie potrafiła mi powiedzieć, jak pisze się nazwisko rodowe mojej prababki. Fonetycznie brzmiało Mili, ale początkowo wpisywałam ze znakiem zapytania Müli, Mülli, Mieli, Milich. I takie nazwisko wpisywałam w wyszukiwarce internetowej. Dopiero, gdy zetknęłam się z zapisami w księgach kościelnych zweryfikowałam pisownię na Mili. Zresztą do dzisiaj nie jestem pewna czy nie jest to modyfikacja od Müller.
Moja wiedza kończyła się na dziadkach. Datę śmierci prababki Marianny odczytałam z tablicy nagrobnej cmentarza w Tarnawcu, gdzie jest pochowana. Nikt z rodziny nie wie, w którym miejscu pochowany jest jej mąż Feldman, jak się okazało dużo później, mój pradziadek miał na imię Józef. Zadawałam mamie pytanie, dlaczego nie wie, gdzie jest jego grób. Wiedziała, gdzie mniej więcej powinien się grób znajdować, ale jak mówiła, dawniej ludzie chowali do grobów ziemnych, dziadek, jak się okazało zmarł jeszcze w 1910 roku, a więc dużo wcześniej przed jej narodzinami i po prostu nie pamięta.
O rodzicach babci wiedziałam więcej, bo pamiętałam babcine opowieści. Ojciec Michał wyjechał za chlebem do Ameryki. Nie dorobił się tam majątku, jego kolega uległ wypadkowi i dziadek przywiózł go powrotem do Kuryłówki. Babci mama Zofia Kapral zmarła w 1959 roku, ale kiedy się urodziła musiałam dojść sama.
Nie miałam też wiedzy o pradziadkach ze strony ojca. Sądziłam, że pochodzą z Kulikowa, gdzie urodził się mój tato. Gdy okazało się, że pochodzą z Miękisza Nowego, notabene nie miałam pojęcia gdzie to jest, poszukiwania zaczęłam od Internetu.
Z perspektywy czasu sama się dziwię, że miałam takie marne pojęcie o moich pradziadach. A kiedy pytałam kogoś o imiona, nazwiska, miejsce urodzenia swoich dziadków, dziwiłam się i zawstydzałam ich, że to wstyd, że nie znają takich podstawowych informacji o swoich bliskich.